Konfitury

Konfitury

Zajadam się powidłami.
Bo siedziałem cierpliwie
oddzielając pestki i pilnowałem,
żeby się nie przypaliły, gdy w całym
domu szalały zapachy gotujących się
węgierek. I serce rośnie, gdy czytam,
że Strzelce są dumne, bo ich powidła
płynęły barkami Wisłą prosto do Gdańska.
Bo u nich panuje mikroklimat przyjazny dla
śliwek. Dawniej przy każdym domu była
suszarnia z ażurowym dachem i piecem
specjalnej konstrukcji – do smażenia powideł.
Łezka się kręci, gdy wiadomo, że kiedyś gotowe
powidła wkładano w gliniane garnki i zapiekano
w piecach chlebowych. Można je było przechowywać
nawet trzy lata.

Polityka- wydanie specjalne

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s