Sen o fotografii

Sen o fotografii

Gasną mi powieki i szarzeją ręce… długo tego jeszcze?
– Nie kręć się
– Nie kręcę…
Uśmiech mi już więdnie, nie będę się zmuszać
Dość tego, nie mogę!
– Nie ruszaj
– Nie ruszam…
Ach, gdyby był taki aparat co zrobi w mig wspaniały obraz mego ciała, spowitego w te marne szaty…
Dłonie mi grabieją, zamarzły mi stopy, maluj sobie kwiatki, albo antylopy!
Palce mam jak sople, a oczy jak szparki…słuchaj, ja naprawdę wolę już te garnki…
A tak co mi z tego, że płótno smarujesz, czasami ktoś powie, że pięknie malujesz i pójdzie!
A z tobą ja zaś muszę gnić… Słuchaj, dosyć tego!
– No, dosyć na dziś.
Pokaż… to ja?! To chyba twoje przywidzenie…
– To powleczony światłem oczu snu aksamit.
– Ty ciągle śnisz…
– To nie jest śnienie… to jesteś ty…
Ja się nazywam Modigliani!

Marek Grechuta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s