Gra o wszystko

Gra o wszystko

Mój ojczulek grał szatana.
Pan Bóg samego siebie.
Dwa akty po godzinie, z piętnastominutową przerwą,
zgodnie z panującymi zwyczajami.
Pan Bóg nie miał szans przy ojcu, którego eros sięgał wysoko.
Wypełniał całą scenę, choć to zaledwie zespół amatorski.
Mój ojczulek był głodny, zaś Pan Bóg, był syty.
Ojciec czegoś chciał, miał pragnienia, wychylał się.
Pan zupełnie jak reżim: „Oj, żeby się tylko nic nie zmieniło”.
Zrozumiałe, życie wieczne może najwyżej się tylko zepsuć.
Teraz ojczulka zaczęło nudzić pewne zwycięstwo i wykurzenie
Pana ze wszystkich niebios. A Pan Bóg nie był skory do zabawy.
Dżentelmen nie zakłada się, mając pewność, mruknął do Pana.
Po czym zwariował. Był to wielki sukces, co prawda przyszli głównie znajomi.

Harmonia caelestis. P.Esterházy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s