Obumieranie

Obumieranie

Jest cicha wieczorowa pora.
Siedzimy całą rodziną frontem do telewizora.
Dziadkowie, Rodzice, Synowie, Córki,
a na ekranie same wybiórki.
To znaczy tacy panowie i panie,
co są specjalnie wybrani, żeby nas bawić
na małym ekranie.
Wieczór taki spokojny, milutka atmosfera,
I tu ni stąd, ni zowąd czuję, cholera,
że coś umiera.
Patrzę na dziadka,
co zjadł przed chwilą sześć pączków firmy Blikle,
Czy dziadek się czasem nie kończy?
Nie, dziadek jest wesolutki jak zwykle.
Jedna babcia różowa, druga babcia różowa,
uśmiechnięta synowa, pełna werwy teściowa.
Wszystkie wnuki w porządku, w porządku ciocia Mila,
która (widać w półmroku) pepsi z rumem właśnie wychyla.
Na koniec wzrok mój trafia na postać wuja Zdzicha…
Ale on przysnął tylko. Dycha.
A jednak nie mogę się pozbyć dziwnego niepokoju,
Bo czuję, wyraźnie czuję,
że coś umiera w tej chwili i to tu, w tym pokoju.
Jeszcze raz przeskakuję wzrokiem od głowy do głowy
i nagle wiem, co umiera.
To umiera piękna sztuka rozmowy.

Ludwik Jerzy Kern

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s