MY_ślenie GRA_nicami

granice
Rozwój nietolerancji nie jest konsekwencją
wyniosłej dumy, arogancji czy zbiorowej
pewności siebie. Jest to proces o wiele
bardziej kruchy, będący wynikiem niepewności.
Wspólnota istnieje dzięki nieustannemu buzowaniu emocji.
Powodem tej histerii nie jest przyrodzona człowiekowi
destrukcyjność uwolniona w akcie solidarności,
ale fakt, ze kategorie kultury zostały tak zorganizowane,
iż prawdziwe więzi społeczne wydają się nienaturalne bez
pewnego przymusu i zdopingowania.
To, kim jesteśmy „my”, staje się selektywnym aktem
wyobraźni: najbliżsi sąsiedzi, koledzy z pracy, rodzina.
Z trudem przychodzi identyfikowanie się z nieznajomymi,
z ludźmi, którzy są obcy, ale mogą mieć te same interesy.
Niezbędnym warunkiem określenia naszej relacji z ludźmi słowem
„my” jest osobista znajomość. Im bardziej lokalna wyobraźnia,
tym więcej społecznych interesów, co do których psychologiczna
logika podpowiada: nie będziemy się w to mieszać, nie dopuścimy,
żeby naruszono nasze granice.

Upadek człowieka publicznego,Richard Sennet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s