Z poetycką świadomością

image instant
Najlepszym czasem na pisanie jest dla mnie
późne popołudnie, a z dni tygodnia
przede wszystkim środa.
Zachowuję się wtedy tak:
zabieram sobie do gabinetu świeżo
zaparzoną herbatę i zamykam drzwi.
Zdejmuję ubranie i odkładam ułożone
równo w kostkę, jak gdybym zaskoczony przez
śmierć chciał zostawić tylko białą koszulkę,
parę majtek i zimny czajniczek.
Następnie uwalniam się od ciała,
wieszam je na krześle. Zsuwam je z kości jak
jedwabny pokrowiec. Tym sposobem, pisząc będzie czyste,
opłukane z całej cielesności, niezatrute żadną cielesną troską.
Na koniec usuwam wszystkie moje organy,
układam je na stoliku pod oknem.
Nie chcę więcej słuchać ich wiecznych rytmów,
kiedy próbuję wydobyć moje własne uderzenia bębna.
Teraz zasiadam przy stoliku gotowy rozpocząć.
Całkiem czysty: nic innego jak szkielet przy maszynie do pisania.

Purity,Billy Collins

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s