Krągłość Joanny

amsterdam
Tam gdzieś złota okrągłość sera.
Zieleń trawy. Rude tulipany.
Tam ramiona błękitnych polderów
ubijają strop z niebieskiej porcelany.Tam zostało.
Tam jest. Tam nie czeka.
Tam przede mną na zawsze ucieka
to błękitne, to rudozielone, ta wyryta w mojej pamięci
Ziemia która się kręci w inną stronę.
Mówią o mnie Latający Holender.
Ja nie latam. To ląd odbiegły. Ja na brzegu już nigdy nie będę.
Latający jest zbyt. Zbyt odległy. To on błędny. On obłąkany.
On mnie wodzi przez oceany. Jawi mi się po nocach nieraz
i wyrzuca na sypkie mielizny.
Wtedy ktoś z mej załogi umiera od widoku ojczyzny.
To przekleństwo. To zmora nocy.
To przeszłości śmiertelny dotyk.
Strzeżcie się swoich ziem wracających.
Nie ufajcie Holandiom lotnym. Im prawdziwsze — tym bardziej obłudne.
Jeśli całe — nie ujdą cało. Gdzie zbyt złote — zbyt zielone — zbyt rude
tam nic nie ma… nic… nic nie zostało.
Tam o świcie stopnieje wszystko przed ostatnim odpływem mroku
i oddali się wasz dom i dzieciństwo — wasz przeklęty wasz wieczny niepokój.

Joanna Kulmowa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s