Nieusłuchany Kantor

marzenia
Rosłem w teatrze. Bo wojsko i pułk to teatr.
Podpatrywałem ćwiczenia, słyszałem wulgaryzmy musztrowanych
żołnierzy, byłem świadkiem świąt z całym blichtrem, orkiestrą dętą.
Przyjaciel ojca-Kapitan Kantor, oficer od spraw artystycznych przygotował
dla Rydza-Śmigłego, w 1938 roku, wielkie widowisko.
Pokaz siły z kilkudziesięcioma tysiącami żołnierzy i szarżą kawalerii.
Kilka tysięcy koni szło równo w szeregu.
Bo Kapitan Kantor, syn rabina z Łucka sprzeniewierzył się ojcu.
Jego ojciec dał mu skrzypce Stradivariusa i powiedział:
Musisz być światowej sławy muzykiem.
Któregoś dnia przyszedł do mojego ojca po cywilnemu.
Miał na sobie żydowski chałat.
Wręczył ojcu teczkę mówiąc:
Tam jest pięć sztuk.Oddałbym wszystko, żeby były wystawiane.
Poszedł do pułkowego teatru i na scenie strzelił sobie w serce.
Zostawił ojcu list:
„Kochany Władku, postanowiłem zagrać największą rolę mojego życia.”
To była dla mnie najważniejsza postać z mojego dzieciństwa.

Jerzy Antczak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s