Psalmuję

arena
Nic mnie tak nie nastraja
Do śpiewania przed wschodem
Gdy pies skomle i muszę
Przed nim iść niechętnie przodem
Niby to nie czas na psałterze z Kochanowskim i Gomółką
W to bardzo wierzę!
Lecz Psalm 47 tak się we mnie zadał
Że idę, kroczę, biegnę i śpiewam
Jakbym z Panem gadał
Ani pies, ani wielkie topole
Nie tłumaczą rytmu codzienności
Gdy bez uświęcenia, o co bardzo zadbałem
Gromadzą się we mnie łacińskie rozmaitości!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s