Zanim w listopadzie

pozegnanie
Mój lot, razem z listopadem, pytanie, co się stanie, gdy polski będzie mi języka
dosłownością i śmiertelnym kłusem za ułanem – płuca me dym w tytoniu po katolicku przenika – w bogactwie słów niemy, w niemieckim jak Niemiec zadurzony
Choć schlebia myśl – bądź osobliwy, odmiennie ulepiony, jednak muszę przed
swojacką służbą wystawić do kontroli moje pofarbowane kudły
Tak po sąsiedzku przemokli, tak nam blisko do zguby,
tak spokrewnieni z pieśnią i żalem pieśni opętani, tak swojsko
naznaczeni, lecz na oboje uszu głusi, przyjaciółmi jesteśmy, aż do bólu,
gdyż zapomniana blizna nasza pulsuje
Daremne były wszelkie nadzieje.
W Zaduszki wszystkim grobom otwarto wierzeje.

Günter Wilhelm Grass

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s