Właśnie wtedy

bialoczarne1
Wiedziałem, że lubię Kiwaczka, ale nie zdawałem sobie sprawy,
jak bardzo stał się dla mnie ważny. Właściwie nie wiadomo dlaczego,
bo przecież nic nie miałem z tej przyjaźni – ani nie pomagał mi w lekcjach,
ani nie mogłem wyskoczyć z nim do miasta, ani nawet nie dawało się z nim
pogadać normalnie! Bo o czym? Kiwaczek nie miał o niczym pojęcia –
gdy próbowałem mu opowiadać o gwiazdach, gapił się tylko okrągłymi
jak spodki oczami przez chwilę, a potem wracał do przeglądania
„Tytusa Romka i A’Tomka”. Ale kiedy wracałem ze szkoły, za każdym razem
cieszył się na mój widok, zupełnie jakbyśmy nie widzieli się od tygodnia.
Łapał mnie za ramię, gdy oglądaliśmy coś mrożącego krew w żyłach.
A kiedy leżałem w łóżku z gorączką, przyniósł mi garść śniegu z podwórka –
bo właśnie wtedy spadł pierwszy śnieg…

Teatr niewidzialnych dzieci,Marcin Szczygielski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s