Ciepłota

pasieka
Robiła to latami – różowe, turkusowe, jasnożółte i zielonkawe,
w kolorze pistacji. Wyglądały tak samo sztucznie jak słodycze
z chemicznymi barwnikami. Mój ojciec zawsze malował ule tylko na biało,
tak jak przed nim dziadek i pradziadek. Mawiali, że liczy się tylko to,
co wewnątrz, najważniejsza jest zawartość ula.
Emma uważała jednak, że pszczoły lubią kolory i że tak jest bardziej
osobiście. I muszę przyznać, że na widok malowanych pszczelich domków
rozrzuconych w krajobrazie, jakby jakiś wielkolud rozsypał słodycze,
zawsze robi mi się ciepło na sercu.

Historia pszczół, Maja Lunde

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s