Ballada

zebrak
Posłuchajcie, o dziatki / bardzo ślicznej balladki
Był sobie pewien pan, na twarzy kwaśny i wklęsły/
miał portek z piętnaście /MARKETY/
A może szesnaście i wszystkie mu się trzęsły…
Włożył je szare, jak w febrze / Krótko mówiąc, w którekolwiek portki/
kończyny dolne wtykał, to trzęsły mu się one, jak nie przymierzając osika.
W ten sposób, przez trzęsienie, pan żywot miał bardzo lichy/
bo wszędzie, gdzie wszedł, zdziwienie, a potem śmichy i chichy.
W końcu babcia czy ciocia, już nie pamiętam kto, powiedziała do tego pana:
„Chłopcze, ty uschniesz, bo nad portek sprawą przedziwną wylałeś trzy morza łez,
a znowu nie jest tak zimno, więc spróbuj chodzić bez!!!
GDY WIEJE WIATR HISTORII/LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST/TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM…

Konstanty Ildefons Gałczyński

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s