Bez Coltrane’a

zarezerwowane
Dla Dionizego Piątkowskiego

nie ma mojego odczuwania muzyki, bezpieczeństwa jazzowania,
zawierzenia improwizacji i nieustannym wędrówkom
ku granicom, które wyznaczali najodważniejsi.
Tekst Julie Andrews My Favorite Things zaczynał
i kończył wiele moim etapów życia. Przez naście lat istniała dla mnie
tylko wersja grana przez Johna Coltrane’a. Potem nagle pojawił się
Al Jarreau razem z nieodłącznym dla mnie rytmem Take Five.
Kiedy zaśpiewał My Favorite Things już nie musiałem przekonywać
siebie, że początek dnia to:
Krople deszczu na różach i wąsy kociąt
Jasne miedziane czajniki i ciepłe wełniane rękawiczki
Paczki zapakowane w brązowy papier przewiązane sznurkiem …

tak na marginesie:
Mogę jeszcze dodać, że mając dwadzieścia parę lat,
buńczucznie twierdziłem, że jeśli moje życie nie będzie miało
rytmu „My Favorite Things” Johna Coltrane’a, to nie warto dalej żyć!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s