akceleracja

Kole_sie byli cool!

moja partia
Nasz wiek pary i elektryczności, nasz wiek najwyższego rozwoju ducha ludzkiego,
nasz tak wychwalany „wiek dziewiętnasty” zasługuje również
sprawiedliwie na miano wieku chorób nerwowych i osłabienia nerwowego.
Utrapień, które dręczyły chcących żyć spokojnie obywateli było wiele:
jaskrawe elektryczne światło, od którego bolała głowa, żelazna kolej,
śmierdzące benzyną automobile, a także rowerzyści.
Ci ostatni były to prawdziwe zakały miasta.
Mknęli po parkach i ulicach we wszystkich kierunkach świata, potrącali
przechodniów i znikali za rogiem jak gdyby nigdy nic.
By jakoś ukrócić ten żywioł na kółkach w 1899 roku w Rzeszowie
wydano Regulamin jazdy na kole :
Koło każdego typu uważa się pod względem przepisów policyjnych za wóz lekki…
Nie wolno w obrębie miasta Rzeszowa:
a. jeździć w ogrodach publicznych, po drogach i chodnikach przeznaczonych dla pieszych, po ulicach i placach targowych podczas targów, w dzień Wszystkich Świętych i w dzień zaduszny, po placach przeznaczonych dla ćwiczeń wojskowych,
b. prowadzić koła przez chodniki
c. jeździć po ulicach kilku osobom koło siebie,
d. brać ze sobą na koło małe dzieci,
e. przywiązywać psów do koła.
Nie wolno jechać szybko, to jest w tempie przewyższającym chyżość raźnego kłusu koni.
Na wezwanie organów policyi winien każdy kolarz zsiąść z koła i wylegitymować się kartą legitymacyjną, paszportem, kartą wizytową itp. Jeżeli nie może się wylegitymować, winien udać się ze strażą do najbliższego lokalu władzy bezpieczeństwa i tam na żądanie złożyć koło, celem zabezpieczenia grzywny.

Magistrat królewskiego wolnego miasta. Rzeszów, dnia 25 kwietnia 1899.

Przesycenie

bliżniacze
Przed_komputerowi teoretycy twierdzili, że wytwory kultury
można sprowadzić do pewnych jednostek informacji.
Dziś większość będących w obiegu wytworów kultury –
kompozycji, obrazów, fotografii, tekstów – ma postać
cyfrową i jest w pełni przeliczalna na jednostki informacji.
Od informacji, która kiedyś była swoistym „dobrem rzadkim”,
przeszliśmy do zalewu informacji.
Neil Postman stwierdził, że jest to swoista postać AIDS
(Anti-Information Deficiency Syndrome), czyli po prostu
brak odporności na informacje wskutek chaosu informacyjnego.
Thomas Hylland Eriksen podsumował:
Niepowstrzymany i masowy zalew informacji zaczyna wypełniać
wszystkie luki i wolne przestrzenie, co w konsekwencji doprowadzić
może do tego, że wszystko stanie się histeryczną serią przesyconych
aktualnością chwil, pozbawionych i oraz i .

Aparycje współczesności,Marian Golka

Zachód

tchnienie
A ja lubię kurz.
Lubię kurz i już.
Bo jak wpadnie do pokoju słońce to
zapali pyłki pląsające i tak pięknie tańczyć
będą bez muzyki złote smugi
złote iskry złote punkciki.
Albo jak się zakurzy półka można palcem
pisać i okręt narysować i fale
i płynąć jak najdalej
do krainy na stole
gdzie nad polem kurz i
nad drogą złote chmury
tańczące.
A w tym złocie zachodzi słońce.

Joanna&Maciołek&Kulmowa

Czy każdy?

cyklopka.jpg
Którędy się idzie, by zejść na manowce?
Czy mańkut z natury już jest lewicowcem?
Skąd wiedzą sąsiedzi, czym chata bogata?
Czy cyrk to jest sztuka, czy raczej oświata?
Czy wszystkie drabiny należą do drabów?
Dlaczego babiarze udają nababów?
Czy każdy podatnik to człowiek podatny?
Czy pijak to człowiek, czy sektor prywatny?
Czy kolarz każdego potrafi kołować?
Dlaczego Rymkiewicz się nie chce rymować?
Czy każdy, kto orze – od razu jest chłop?
Dlaczego na listach pisuje się Ob?
Dlaczego, kolego?
Ja pytam – dlaczego?
Dlaczego łodzianie źle mówią o Łodzi?
Czy ktoś, kto jest świnia, od małpy pochodzi?
Czy dużo na świecie jest Chinek blondynek?
Dlaczego nie bywa z głowami sardynek?
Czy Budrys i Bryndas to krewni Brandysa?
Czy Nysa po polsku brzmi ładniej niż Nissa?
Dlaczego trzech bubków to zaraz ekipa?
Kto pierwszy powiedział, że wszystko jest „lipa”?
Gdzie można najłatwiej żyć z samych zaliczek?
Czy dostać po zębach to też jest policzek?
Gdzie diabeł nie może? Czy komar to ssak?
Dlaczego każdemu pieniędzy wciąż brak?
Dlaczego, kolego?
Ja pytam – dlaczego?

Jan Brzechwa

Prognoza

ostatni teelfon
Silveberg

jest autorem opowiadania o turystach,
którzy żądni wrażeń – wykupują wycieczki w przyszłość,
żeby oglądać koniec świata. My jesteśmy w tym szczęśliwym położeniu,
że nie musimy płacić, koniec świata sam bowiem do nas przychodzi.
Zdarzyło się to już w roku 406 naszej ery,
kiedy na skutek anomalii pogodowej zamarzł Ren i
hordy Germanów wdarły się do wnętrza Imperium Romanum,
przechodząc graniczną rzekę po lodzie.
Mamy miliardy ludzi głodnych,
w znacznej części motywowanych religią Islamu –
a z drugiej strony słabnący, zdegenerowany duchowo i
wyznający zasadę pogoni za pieniądzem.

Nowe średniowiecze,Lech Jęczmyk

Skok

wspomnienia
Parli naprzód z zapamiętaniu, nie oglądając się za siebie.
Kto nie miał żagla, zastępował go prześcieradłem, chustą, strzępem szmaty.
Wiosłowano deskami, łopatami lub gołymi rękami.
Burty tłukły o siebie, zderzały się z trzaskiem,
łodzie pękały i rozsypywały się w kawałki.
Najpierw wyrzuciłem na brzeg walizkę.
Uchwyciłem się mocno wiotkich gałązek wierzby.
Łódź umknęła mi spod nóg, porwana impetem,
z jakim tamci gnali przed siebie.

Z powrotem,Zbigniew Batko

Nie_Czystości

gotowalnia
Bezładny, niechlujny,mechaniczny
strumień pokarmu,
przyozdobiona pasza,
zjawisko niepoliczalne,
niemające porządku,
niemające autora,
niemające adresata,
jedzenie obrażone,
jedzenie niepocałowane,
obrażony chleb,
którym można się obeżreć,
chleb, który się je,
ale który nie karmi,
nie odżywia,
jedzenie przygotowane,
przez zachłannych dla zachłannych,
które prędzej czy później
zdradza swoją naturę
tłoczonego do gardła
mokrego papieru
kolorowego styropianu
piachu.

Teoria obrażonego jedzenia,Dorota Masłowska