altruizm

Taka Miłobędzka

Milonga.jpg
I am for vanishing
I want to give testimony
nothing to take
nothing to have
nothing to nobody
to keep
and those God knows journeys
to make more
to make me see a grat deal
I am everything I have not
gate withouout its garden

Jestem do znikania,Krystyna Miłobędzka
Na pytanie jaką jest poetką Krystyna Miłobędzka
odpowiada, że NIEPEWNĄ SIEBIE I ZUPEŁNIE PRZYPADKOWĄ

Reklamy

Druga szansa

skupienie.jpgprzynajmniej, tak to sobie wyobrażam czytając,
pisząc, tańcząc, reżyserując, kochając,
nienawidząc, odpychając, przyciągając, rozumiejąc,
próbując… strasznie dużo czasowników!
Viktor Frankl twierdził że:
KAŻDY MA W ŻYCIU SWOJE POWOŁANIE, właściwą misję.
DLATEGO NIKOGO NIE MOŻNA ZASTĄPIĆ, ani powtórzyć niczyjego życia.
ZARÓWNO ZATEM ZADANIE dla każdego z nas,
JAK I SZANSA JEGO WYPEŁNIENIA są niepowtarzalne.

Żyć do końca,ks.J.Kaczkowski

Najpierw

wypowiedziane
paliły się pojedyncze domy, potem zaczęło płonąc miasto.
Zapamiętałam drewniany dom z trzema otwartymi oknami,
na parapetach rosły wspaniałe kaktusy…
Ludzi już tam nie było, tylko kaktusy kwitły!
Pozostały też piece fabryczne, białe, bo płonąc hartowały się.
Spalili się dziadkowie, babcie, bo myśleli, że zostawią ich w spokoju.
Gdy widziano czarnego trupa, to znaczyło, że spłonął starszy człowiek.
A jak się zobaczyło coś małego, różowego, to był trup dziecka.
Mama zdjęła chustę i zawiązała mi oczy.

Utwory solowe na głos dziecięcy,Swietłana Aleksijewicz

Mijamy się

dla Idy
z Ryszardem na ulicach Poznania,
w pociągach, samolotach, skrzyżowaniach
Zbijałem mu blejtramy w korytarzu, w domu
absolutorium w pogniecionym krawacie
/nie obiecałem, że nie powiem/
terminarz napakowany do Koniecznej Chwili
i jeszcze zaproszenia na ślub, które zrobił
na zaśmieconym biurku i w świetle okna
wieloletnie niemytego /jak miło, że je nie wysłałem/
W zasadzie nic o sobie nie wiemy
może tylko coś drga, gdy coś powiem
a on już ma kreskę albo nitkę, żyłkę, szprychę…
Wernisaż w BWA porównuję z plakatami pod którymi oblizywałem się /bez forsy/
w holu biblioteki stolicznej na Dobrej 56 /jakie piękne przypomnienie „56”/
Plakat polski jest w cenie, kto chce ten o tym dobrze wie albo udaje
Jednak najważniejsze dla mnie, to poznanie osobiste Janusza Kapusty
Kiedy na spotkaniach mówi: Urodziłem się we wsi Zalesie, gdzie mieszkało 100 osób.
Szkołę Podstawową skończyłem nad Nerem, tam mieszkało jakieś 1500.
Liceum plastyczne skończyłem w Poznaniu – miało wówczas ponad 400 tysięcy.
Studia – wydział Architektury i przez chwilę Historia Filozofii na
Akademii Teologii Katolickiej – to już Warszawa, przeszło 1,5 miliona.
W 1981 roku jestem w Nowym Jorku, które ma 8 milionów, albo 17 z przyległościami.
Gdyby Kapustę dalej śledzić, to jest jak najbardziej w Polsce
i nawet się pofatygował do MDK na Poznańskiej Cytadeli!!!

Wolne miejsce przy stole

altruizm
Opiekowanie się rodziną i osobami blisko
z nami związanymi jest nagrodą samą w sobie.
Jeśli zjedzenie całego jedzenia ze stołu ma
być równie samolubne, jak podzielenie się nim
z głodnym nieznajomym, to nasz język stał się nieaktualny.
Ale dlaczego zadowolenie na widok, że nieznajomy się
posila, myli się z samolubstwem? Dlaczego altruizm nie
może być jak każda inna skłonność ludzka powodem przyjemności?
Doszliśmy od altruizmu jako poświęcenia,
które trudno wyjaśnić, do współczesnego rozumienia
jako zakorzenionego w opiekuńczości ssaków,
która sama dla siebie jest nagrodą.
Nasze mózgi zbudowane są tak, by łączyć nas z innymi,
byśmy mogli doświadczać ich bólu i radości.
Skoro George R. Price zabrnął poza granicę,
poświęcając zdrowie i dobrobyt na rzecz innych włóczęgów,
których ledwo znał, jego ostateczna desperacja jest zrozumiała.
Nie docenił on jednak hedonistycznej jakości altruizmu
pod adresem osób, na których nam zależy, a przecenił naszą
zdolność do hojności wobec nieznajomych. Ta druga jest poważnie
ograniczona, natomiast pierwsza nie zna granic.

W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych,Frans de Waal