analizowanie

Napięcie

na linie.jpg
jest we mnie
i poza mną
staram się złapać
chwilę pewną
lawiruję
tylko w myśli
a ciałem
stawiam opór
pode mną
lina
a jednak
coś
jest jeszcze
ponad
może wyczuwam
jak to
czego nie ma
mnie podtrzymuje…

Reklamy

Oczyścić i pogłębić uzdrowisko

23trzcina.jpg

poświęcam to spektaklowi Adama Aksamita

– Ciekawe jak nas rysują
– Ze skrzydłami czy bez
– Z duszą na lewym ramieniu czy na prawym
– Na jasnym tle czy na ciemnym
– Czy przy szerokim oknie weneckim
– Albo na tle schodów
– Schody do nikąd
– Realnie i cendentalnie
– Ogromne głowy, jak morenowe głazy
– Oczy szeroko otwarte,jak obręcze wozów
– Jak młyńskie koła
– Stopy w chmurach
– Rzęsy jak tęcza
– Na łąkach rozpuszczone deresze myśli
– Dwa baseny
– One są połączone mostkiem
– W jednym basenie pływa łabędź
– Dwóch facetów kopie w nim szpadlami
– Jeden mówi: może zapalimy?
– Drugi mówi: zapalimy!

Cała jaskrawość,Edward Stachura

Spotkałem

mirrow2.jpg\
wspaniałych ludzi w Kassel!
Myśleliśmy nad projektem, który wiąże
Polaków, Francuzów, Rosjan i Niemców.
To nie było całkiem łatwe, a właściwie to było niemożliwe.
Myślenie razem, nie jest dobrym pomysłem…
Bo słysząc Brechta wiem, że
NIC NIE POBUDZA DO WIĘKSZEJ NIENAWIŚCI
NIŻ GŁĘBOKO TKWIĄCE NIEZADOWOLENIE
Z TEGO CO NIEZMIENNE!

 

Początkowo

ochrona-zbiorow
Rasa moja zaczęła się/jak się zaczęło morze/bez rzeczowników i bez linii horyzontu/
z drobnymi kamykami pod/moim językiem/według innych gwiazd namierzono jej pozycję/
zacząłem się bez pamięci/zacząłem się bez przyszłości/
czekałem na tę chwilę/kiedy horyzont rozpołowił umysł/
morski orzeł wrzeszczy ze skały/moja rasa zaczęła się jak rybołów/
tym krzykiem/tą niepotrzebną samogłoską
Za nami wszystkimi zamknęło się niebo/jak historia zamyka się nad linką wędkarza/
gdy pustkę mieliśmy w dłoniach/jedynie patyk którym kreśliliśmy imiona/a morze znowu starło je/kiedy oni nazwali zatoki zatokami/
w nieuczesanym lesie/w niepielęgnowanej trawie/
gdzie była elegancja jeśli nie w szyderstwie?/
gdzie były dwory Kastylii i kolumnady Wersalu?/
ich miejsce zajęły palmy o korynckich pióropuszach/
mały Wersal oznaczał plany chlewu/ nazwy kwaśnych jabłek/
zielonych winogron/ich wygnania/
Te palmy są większe niż Wersal/gdyż nie postawił ich żaden człowiek/
ich powalone kolumny większe niż Kastylia/gdyż nie powalił ich żaden człowiek/
lecz robak/który nie ma hełmu/ale zawsze cesarzem był…

Derek Walcott

Dla mnie wystarczy!

renesans.jpg
Jeżeli 150 osób zna 150 innych osób, sześć ogniw
pozwala osiągnąć 150 do potęgi szóstej, co daje
10 miliardów ludzi. Jest to znacznie więcej niż
liczba obecnie żyjących mieszkańców Ziemi.
Oczywiście, kręgi znajomych większości ludzi
nachodzą na siebie, więc całkowita liczba osób,
do których można dotrzeć w sześciu krokach,
jest dużo mniejsza. Jeśli jednak 150-osobowy krąg znajomych
każdego człowieka zawierałby zaledwie 32 osoby,
które nie należą do sieci znajomych osoby będącej
poprzednim ogniwem łańcucha, to da się w ten sposób
dotrzeć do pięciu miliardów ludzi.

Robin Dunbar

Liczby przejściowe

odprowadzenie
Co roku głód dotyka około pięćdziesięciu milionów osób.
Anemia w różnej formie dotyka 1.8 miliarda ludzi,
przede wszystkim kobiet, które zostają matkami.
Każdego dnia 300 kobiet umiera podczas porodu na skutek anemii.
Głód w nagiej postaci dotyczy, jak się ocenia około 900 milionów istnień.
„Co pięć sekund dziecko poniżej dziesiątego roku życia
umiera z głodu na planecie, która obfituje w bogactwa.
Światowe rolnictwo zdolne byłoby wyżywić bez problemu dwanaście miliardów ludzi.
Dziecko, które umiera z głodu to dziecko zamordowane.”
Tak pisał w swoim raporcie Destruction massive,
były ekspert ONZ do spraw prawa do żywności Jean Ziegler.

Głód,Martín Caparrós

Mijamy się

dla Idy
z Ryszardem na ulicach Poznania,
w pociągach, samolotach, skrzyżowaniach
Zbijałem mu blejtramy w korytarzu, w domu
absolutorium w pogniecionym krawacie
/nie obiecałem, że nie powiem/
terminarz napakowany do Koniecznej Chwili
i jeszcze zaproszenia na ślub, które zrobił
na zaśmieconym biurku i w świetle okna
wieloletnie niemytego /jak miło, że je nie wysłałem/
W zasadzie nic o sobie nie wiemy
może tylko coś drga, gdy coś powiem
a on już ma kreskę albo nitkę, żyłkę, szprychę…
Wernisaż w BWA porównuję z plakatami pod którymi oblizywałem się /bez forsy/
w holu biblioteki stolicznej na Dobrej 56 /jakie piękne przypomnienie „56”/
Plakat polski jest w cenie, kto chce ten o tym dobrze wie albo udaje
Jednak najważniejsze dla mnie, to poznanie osobiste Janusza Kapusty
Kiedy na spotkaniach mówi: Urodziłem się we wsi Zalesie, gdzie mieszkało 100 osób.
Szkołę Podstawową skończyłem nad Nerem, tam mieszkało jakieś 1500.
Liceum plastyczne skończyłem w Poznaniu – miało wówczas ponad 400 tysięcy.
Studia – wydział Architektury i przez chwilę Historia Filozofii na
Akademii Teologii Katolickiej – to już Warszawa, przeszło 1,5 miliona.
W 1981 roku jestem w Nowym Jorku, które ma 8 milionów, albo 17 z przyległościami.
Gdyby Kapustę dalej śledzić, to jest jak najbardziej w Polsce
i nawet się pofatygował do MDK na Poznańskiej Cytadeli!!!