anarchia

Typowe dzielnice amerykańskie

zwrotnica1.jpg
Cmentarz był podzielony na dzielnice odzwierciedlające strukturę
typowego wielkiego miasta:
chińską, hiszpańską, ukraińską, polską, rosyjską, grecką.
Gdyby chińska część cmentarza była prawdziwą dzielnicą,
ceny nieruchomości osiągnęłyby tu najwyższy poziom.
Na wysokich filarach połączonych łukami widniała nazwa
Greater Chinatown Community Assn.
Małe czerwone kamyki balansowały na szczycie nagrobków,
jakby zostały tam położone w ramach ofiary.
Norma usiadła przed ważącą trzydzieści sześć ton granitową
rzeźbą przedstawiającą mercedesa z silnikiem Diesla z 1982 roku,
z rejestracją RAY TSE. Pomnik uzupełniały reflektory, wycieraczki,
klamki oraz logo Mercedesa na bagażniku, masce i kołach.
Raymond Tse zginął w wypadku zanim zrobił prawo jazdy.
Starszy brat Raymond David Tse wystawił w hołdzie pomnik
za około ćwierć miliona dolarów.

Lekcje umierania,Erika Hayasaki

Reklamy

Skrzydlate zbiry

anielskie-buty
Raz było trzech aniołów/jak trzy wyborne liry/imiona ut sequuntur:
Piotr, Paweł i Zefiryn/Śliczni to byli chłopcy/jeden w drugiego gładszy,
łaskawym na nich okiem/Pan Bóg zza pieca patrzył.
No, w raju, jak to w raju,zielono i wesoło,obiady, gadu-gadu.
wieczerze i tak w koło…
Lecz nasi aniołowie coś nazbyt byli dziarscy/i często Bóg Dobrodziej
brew zagniewaną marszczył; i gęsto w skórę leli/aniołów rajskie zbiry –
na próżno: znów szaleli/Piotr, Paweł i Zefiryn/Od sromu jak od gromu
cierpiały aniołówny… Ha, było trzech aniołów,lecz siedem grzechów głównych.
Tak mówił święty Jerzy i dalej męczył smoka…
Zefiryn był muzykant,miłośnik strun i syryng,niefrasobliwy, lekki,jednym słowem, Zefiryn;znał się na mitologii,Achillach i Chimerach,miał skłonność do księżyca,troszeczkę do Baudelaire’a/i do sekretnych uciech,nie gardził również pozą,błąkając się, dziwacząc/andante maestoso…
Tak żyli aniołowie,ale nadeszła kryska/i wezwał Bóg Dobrodziej
nadanioła Matyska/”Wypędź mi – prawi – Piotra,Pawła i Zefiryna,
kalają Paradisum, ego Deus – daj wina!”/Po takim paternoster
i po wytrawnym winie/Dobrodziej chodził gniewny i huczał po łacinie…
Wypędziły aniołów rajskie draby i zbiry
Zmarnowali kariery Paweł, Piotr i Zefiryn/Ergo siostry najsłodsze
Boże, módl się za nami!/lepiej wam się przed nocą/nie wdawać się z aniołami…

Konstanty Ildefons Gałczyński

Argentyńskie tango

kanciastosc
uwikłani w proces wzajemnego udziecinniania będący wielką,
sekretną rozkoszą ludzkości, jej najmilszą rozrywką tudzież
najstraszliwszym cierpieniem.
nie mają ideałów ani bogów, lecz tylko „niedojrzałe mity”,
dostosowane do poziomu rzeczywistości – mit chłopa, pensjonarki, ciotki.
nawzajem popychają się ku postawom, sytuacjom, uczuciom bądź
myślom obcym temu, co sami chcą, i dopiero później dostosowują się
psychicznie do tego, co zdarzyło się im uczynić, poszukując ex post
jakiegoś uzasadnienia i wyjaśnienia, zawsze pod groźbą absurdu i anarchii.
Podobni komuś, kto boi się własnej nagości, chwytają pierwszy lepszy ubiór
w swoim zasięgu, tworząc świat sklecony z niezdarności, niewystarczalności,
świat form ułomnych, nieudanych, zwichniętych.
… Najważniejsze dla nich to tańczyć.
… Nie ważne co tańczą.

Przedmowa Witolda Gombrowicza do argentyńskiego wydania Ferdydurke

Głupota

Poświęcam wspaniałemu Dr_owi Bluesa z Poznania
Czarek.jpg
Czasem zabieram Gydę na spacery.
Mówię do niej. Ja, człowiek, który uważa rozmawianie
z psami za głupotę. Raz nawet wyjaśniłem jej różnicę
między muzyką B.B. Kinga i Chucka Berry’ego, a ona
nawet nie odwróciła wzroku. To dopiero pies!
Gyda stała się symbolem najlepszych relacji, jakie
są w niewielkiej społeczności i symbolem więzi między
istotami żywymi. Gyda, przechodząc codziennie obok mnie,
przypominała mi, ze to nie rosnąca wartość naszych domów
czyni z nas bogatych ludzi, ale jakość kontaktów między nimi
Gyda. Wspaniała istota w przebraniu psa.

Robert Fulghum

Otwarta Europa

odjazdy
Wlokący zębami i pazurami ostatnią zaległą kłodę
pomyślą o nas:
Mogli oddychać w pocałunku,
a rozmawiali przez dwa ołowiane pancerze
Mogli chodzić w zielonych winnicach,
a chodzili w wytartych paltach
Mogli połączyć ręce i światy,
a połączyli lonty
Mogli skakać z planety na planetę,
a wyskoczyli z szyn
Cześć ich pamięci.

Robert Stiller

Pozory

zniewolenie
Roland Barthes pisał, że związek oparty na
rozsądku tym się różni od związku miłosnego,
że ten drugi trwa, mimo, że nic się nie układa,
ten pierwszy zaś nie może przetrwać, nawet jeśli
pozornie wszystko się ułoży.
Ludzie pozostawieni samym sobie męczą się i
wyniszczają nawzajem. Rodzina jest fiaskiem,
jest wspólnota cierpień, która – zamiast uśmierzyć
czy też rozproszyć boleść osamotnienia, wzmaga ją tylko.
Skoro seks nie przynosi ulgi,trzeba ratować się zakupami.
Jeszcze jeden nabyty przedmiot dociąży balast i
utrudni wyrwanie się z zaklętego kręgu jałowych czynności.
Tak jak w „Ludziach z prefabrykatów” Beli Tarra.

To piekielne kino,Wojciech Kuczok

I mam życie

zasadzenie
Wicher zaczął się w głowie,
A oszalał we włosach,
Cały świat zdmuchnął z powiek
Człowiekowi sprzed nosa,
I już nic nie pomogło,
Kiedy leciał na oślep,
Kto go słyszał, ten ogłuchł,
Kto go widział, ten oślepł,
Komu do ust się dostał,
Temu usta oniemił,
I pustoszył, i chłostał
Ciało ludzkie na ziemi.
A ja stoję na wichrze,
I spoglądam, i milczę,
I mam życie najcichsze,
I mam życie najmilsze.
A wam wszystkim być musi
Coraz gorzej, nie lepiej,
Boście niemi i głusi,
Boście głusi i ślepi,
Bo i na was już czas też,
Dmie już wicher za wami,
A przede mną Różpasterz
Świat zamiata różami.

Jan Brzechwa