archeologia codzienności

Dobrze znane osiedle

blokowiska
Sprawozdanie z wykopalisk na terenie osiedla nad Wartą, w latach trzytysięcznych.

Miejsca gdzie należy kopać, zostały zidentyfikowane jako pagórki obłego kształtu ze sterczącymi belkami lub betonowymi płytami. Po odkopaniu trudno się zorientować, czy i co było nad powierzchnią gruntu. Dobrze odtworzone zostaną piwnice.
Ich wielka liczba skłania do hipotezy badawczej, że jest to system katakumb.
Pomysł, że są to części podziemne ogromnych budynków,
zostanie raczej odrzucony, a to z kilku powodów.
Po pierwsze: po co gromadzić ludzi tak ciasno?
Po drugie: nie ma ani śladu rolnictwa czy przemysłu
Po trzecie: brak odpowiednich rozmiarów śmietnisk
Po czwarte: metalowe prostopadłościenne pudła z resztkami jedzenia-
typowy element składania ofiar dla zmarłych
Po piąte: zachowane fragmenty tabliczek różnych rozmiarów
ul.Jana Pawła II czy mgr inż. Melchior Kabała
mają wyraźnie charakter inskrypcji nagrobnych.
Pod warstwą betonowo-stalowego rumowiska znajdują się liczne ślady budownictwa ceglanego. Prawdopodobnie tereny zamieszkałe przez ludność cywilizacji ceglanej
najechane zostały przez całkowicie odmienny lud cywilizacji betonowej.
Na badanym obszarze lud betonowy wzniósł gigantyczną nekropolię,
zapewne upamiętniając odniesione zwycięstwo!

Historia widziana oczami laika, Marek Kordos

Mer…

skupiona
W tekstach próbowałem wykorzystać strukturę chemiczną
polimerów, jako metodę czytania istniejących tekstów.
Polimery są trujące, bo zaburzają biochemię ciała.
Złe odczytanie stanowi powód do tworzenia na bazie
toksyczności i mutagenezy!
Jeśli założymy, że kryzys dotyczy w takim stopniu wyobraźni,
co technologii, to musimy szukać rozwiązania,
w alternatywnych sposobach myślenia.

Adam Dickinson

Rzuty kostką

wloczykija-przystan
Wszystkie zdarzenia opisane wydarzyły się lub mogły się
wydarzyć naprawdę. Także wszystkie osoby uczestniczące w
zdarzeniach istniały lub mogły istnieć naprawdę.
Trzej giganci tego świata dotykają policzka
niepozornego chłopca z zapadłej prowincji,
jakby go namaszczali specjalnym balsamem,
błogosławili przed drogą, w którą ma wyruszyć.
Czy kryje się w tym jakaś prawda?
Jakaś nauka, przesłanie ,przestroga?
Bogowie grają w kości, w każdym rzucie inna kombinacja cyfr,
aż padają same szóstki. I co? I nic. Wciąż grają.
Świat nie zatrzymuje się w pół obrotu.
Uporczywie wiruje wokół osi doczesnych spraw.
Pędzi dalej w nieskończoną czeluść…
Granice między prawdą a fikcją są wyznaczone przez
pamięć i wyobraźnię, a to bardzo kapryśni geometrzy.

Mała matura,Janusz Majewski

Natlenienie

chemia
Ziemia, twoja ulubiona książka, twoja prawa i
lewa noga są zbudowane z pierwiastków.
Twoja dowolnie wybrana noga składa się
głównie z tlenu, z dużą ilością łączącego go węgla.
Tak zbudowana jest struktura organicznej cząsteczki,
która jest przykładem życia bazującego na węglu.
Ale jeśli nie jesteś opartą na węglu istotą żyjącą-
WITAMY NA NASZEJ PLANECIE!

Theodore Gray

Anioły Spitsbergenu

spitsbergen
W „Piramidzie” nie było obiegu pieniężnego, dlatego kwitł handel wymienny.

W latach dziewięćdziesiątych najbardziej poszukiwanym towarem
okazywały się magnetofony jamniki, koniecznie dwukasetowe.

W zamian oferowano książki napisane cyrylicą!
Kiedyś zapytali turyści przewodnika ile mogliby dostać za kilogram
tłuszczu z niedźwiedzia. Ale do czego taki tłuszcz miałby się nadać?
Jedna z kobiet zaprowadziła go do chlewika, w którym urodziły się prosięta.
Chciała żeby wziął jedno, ale odmówił. To była Pani weterynarz.
Weterynarz wręczyła przewodnikowi liczydło i zaprosiła do domu.
Kiedy przyszedł do niej, kobieta leżała na kanapie i patrzyła tępo w okno.
Mężczyzna o posturze tura, leżał zwinięty w embrion na podłodze.
Trzymał w ustach jej stopę w nylonowych rajstopach i ssał jak niemowlę.
Przewodnik mówi, że w „Piramidzie” są anioły, ale nie każdy może je zobaczyć.
Sam też ich nie widzi, ale wie, że są.
Jest ich dokładnie dziewięć, w trzech grupach.
I wszystkie są dobre.

Zimna wyspa Spitsbergen,Ilona Wiśniewska

Czyżby?

tygrzyk
Nigdy żadna kochająca matka nie posłała dziecku
miększego łóżeczka. Dzieło Argiope bruennichi jest
bowiem uosobieniem wdzięku, kompetencji i estetyki.
To atłasowy worek w kształcie gruszki lub odwróconego
balonu wielkości gołębiego jaja, którego bieguny połączone
są fantazyjnymi południkami brązowych wstęg.
Pod wodoszczelną powłoką znajduje się warstwa rudawej i
niezwykle delikatnej „kołdry puchowej” – jedwabny puszek
przywodzący na myśl dym.
W środku puchu wisi jedwabny pojemnik na jaj,
zamknięty ruchomym wiekiem. Mam kształt naparstka.
Wewnątrz spoczywa około pięciuset pomarańczowożółtych
koralików zlepionych w kulkę wielkości ziarnka grochu.

Pająki Pana Roberta,Robert Pucek

Teraz

Penelopa
Wodne jest wodne i wodniste i rozmnażane i jak nie wiesz jak zbierać to,
jest kałuża, plama, sztuka na uczelni!!! Wybaczysz?
Bo dla mnie, to zaledwie temat, chociaż spędziłem nad tym 30 lat!
Nie wiem dlaczego kolor, smak, ruch, przestrzeń i dźwięk,
rytm, fraza i dziecięce gaworzenie mają napęd do odkrywania, do kamuflowania,
do wydzielania tego co wiemy! Ale wierzę w t o…  i t o… i oczywiście w to!!!!