bariera

Tylko w niedzielę

bez ustanku
Ostateczny cel nie jest bowiem jakimś stanem,
który gdzieś tam, u kresu ruchu i niezależnie odeń,
a więc niezależnie od drogi przez sam ruch odbywanej,
czeka na proletariat jako „państwo przyszłości”.
Stanem, o którym z tej racji można w codziennej walce
spokojnie zapomnieć, przywołując go co najwyżej
w niedzielnych kazaniach, jako moment
uwznioślający pośród powszednich trosk.

Historia i świadomość klasowa,György Lukács

Reklamy

Linia życia

linia życia
Pod wieczór zmokły młodzian
przechadza się posępnie nad rzeką.
Zaczepia go Cyganka:
– Poczytam ci z ręki, jak się dowiesz,
co cię czeka, może się rozchmurzysz.
– I co, zapomniałaś, jak się czyta z ręki?
– Nic nie pojmuję, nie masz linii życia!
Pewnie, że nie mam. Nie wiedziałaś, że umarłym znika linia życia?
– To dlatego nie masz też linii serca ani głowy.
– Ale może mi powiesz, co to za bezkresna linia,
która zaczyna się między palcem środkowym a serdecznym,
ciągnie się wzdłuż ramienia, schodzi do pępka,
wychodzi poza mnie i pędzi środkiem drogi,
by złączyć się z linią horyzontu?
– To linia zapomnienia, muszę przyznać,
że nigdy nie widziałam tak pięknej!

Roland Topor

Rachunek sumienia

rachunek sumienia
Ja jestem ze złych ziół,
z takich ziół pół na pół –
co chwastem są w połowie,
a w połowie byle kwiatkiem.
Śmierć wykopała dół,
innym dół,
wspólny dół,
a mnie nie dała w kość,
choć niemoralne to jest dość.
Lecz myślę – czyżby nie chciał Bóg,
bym sobie ciut poistnieć mógł?
Jak baran każdy człek by rad!
Żyć stadnie wśród baranich stad!
Obcy mi ten gromadny trend!
Budzi mój wstręt barani pęd!
Ja jestem ze złych ziół –
polnych ziół,
wolnych ziół –
z ogrodów dzikich, co
już je odwiedza mało kto.
A może Bóg pozwoli, że
spróbuję rosnąć tam, gdzie chcę?
A może Bóg pozwoli, że…
spróbuję rosnąć… tam, gdzie chcę!

wg Georges’a Brassensa

Ojczulek

dylemat
Syn mojego ojczulka znał i nie znał ojca.
Ojczulek był jego ojcem, a jednak jak obcy w nocy.
Nic nie wie o tym, co sobie właściwie ojczulek myślał,
nic o jego marzeniach, pragnieniach, uczuciach.
Przez osiemnaście lat jadł przy jednym stole z ojcem,
słuchał jego poleceń i służył mu niechętnie,
podobnie jak ojczulek służył niechętnie innym.
Ale nie wie, jaki był jego stosunek do matki,
czy ją kochał czy nie, co sądził o synach.
Kiedy nadchodził koniec, leżał obok matki.
Mieli wspólne śmiertelne łoże, oboje chorzy, oczekując śmierci.
„Będziesz mogła umrzeć dopiero wtedy, kiedy ja umrę.”
Matka, po raz pierwszy w życiu, umierając, była mu posłuszna.

Harmonia Caelestis, Péter Esterházy

Pytają mnie czasami

roliczenie
Kiedy przyjaciel zapytał Miguel de Unamuno,
jak znajduje czas, by robić tyle rzeczy odpowiedział:
To dlatego, że moje godziny są kwadratowe, a czasem sześcienne.
Wie pan zapewne, że metr bieżący ma dziesięć decymetrów,
podczas gdy metr kwadratowy ma ich 100, a metr sześcienny 1000.
Podobnie moja godzina kwadratowa ma 3600 minut kwadratowych,
zaś moja godzina sześcienna 216000 minut sześciennych.
Trzeba szukać czasu o dwóch lub trzech wymiarach,
równie szerokiego i głębokiego jak długiego.
A to najłatwiej osiągnąć, zamykając się w starych i
maleńkich miasteczkach, które, jak się wydaje,
nie poruszają się i nie idą z postępem.

Pył z landrynek,Katarzyna Kobylarczyk

Niejasna dziura

dziura
Gdy zdjął buty, zauważyłam, że miał
w skarpetce ogromną dziurę na pięcie.
W ten sposób fizyczne ciało fizyka
puściło do mnie oko.
Ciemna materia tym się zajmował.
To coś, o czym nie wiemy, że jest
ale nie możemy tego dotknąć żadnymi narzędziami.
Wszystko wskazuje na to, że zapełnia ona wszechświat
w trzech czwartych. Nasza materia, jasna,ta, którą znamy,
z której składa się nasz kosmos, jest znacznie rzadsza.
Tamta mieści się wszędzie,
mówi ten człowiek w dziurawej skarpetce.

Bieguni,Olga Tokarczuk

Zapotrzebowanie

krykiet1
Czarni i biali, Azjaci i Chińczycy…
Wszyscy chcą tego natychmiast.
I wszyscy zachowują się jak szaleni.
Nikt nie wie, jaki ma być.
Jednego dnia jesteś złodziejem,
następnego przywódcą religijnym.
Chcemy wszystkiego spróbować.
Człowiek zaczyna się od krykiecisty
albo transwestyty, a potem pojawia się
policjant z drogówki lub poeta.
Jeśli masz z tym problem, to jesteś dziwny, no nie?

Kochankowie mojej matki,Christopher Hope