Berlin

Jeszcze trochę

rzeczywistość
Przyleciałam w szary deszczowy dzień pod koniec września.
Ponuro, czyli tak, jak na filmach o nazistach i obozach.
W wagonie patrzyłam na starych ludzi i zastanawiałam się,
kto z nich zabijał w czasie wojny. Bałam się, że ktoś z nich
będzie chciał mi odebrać walizki.
Zaraz po odebraniu bagaży zdjęłam naklejki z zapisaną
nazwą miasta, w którym je nadano.
Dotarłam do mieszkania i weszłam w sam środek imprezy.
Wpadłam w coś, co znałam z Tel Awiwu:
było głośno, w powietrzu zapach trawki, a na podłodze,
parapetach i schodach tłum, izraelsko-niemiecki.
Teraz pracuję w izraelskiej knajpie, uczę angielskiego
w międzynarodowym przedszkolu. I wiem, że muszę poczekać
kiedy moje oczy zamiast lasu palmowego widzą sosnowy.

Mur,12 kawałków o Berlinie

poświęcam Stowarzyszeniu Pomocy Dzieciom i Rodzinom AMICI

Powinno_ść

tarok
Dwóch pięknych staruszków, delikatnych i cichych,
gra bez pasji w taroka. Naraz jeden, ten, który
właśnie chciał wyłożyć karty, lekkim gestem chwyta się
za gardło i spada z krzesła. Drugiemu, który ma w ręce
trzech króli, cygaro wypada z ust i podrywa się z okrzykiem.
Mój Boże, myślę patrząc na leżącego mężczyznę,
więc tak wygląda piękna śmierć.
To jest właśnie ta piękna śmierć, o której się słyszy, piękna śmierć
po obiedzie, po pierwszym zaciągnięciu się cygarem, kiedy człowiek
wypił swoją czarną kawę, ale jeszcze za nią nie zapłacił…
piękna śmierć, prędka, bezgłośna, z asem karo w dłoni,
zanim go człowiek wyłoży… Widzisz, mon vieux,
tak powinno się żyć i tak powinno się umrzeć.

W podróży,Sándor Márai