ciemność

Zbliżam się do…

gwiazdonos
To,że GWIAZDONOS ma w nosie gwiazdy,
wcale nie znaczy, że je lekceważy.
Wręcz przeciwnie, dwadzieścia dwa różowe
promienie otaczające jego nos są niezbędne
w życiu mieszkańca PODZIEMI.
Jak wszystkie krety, GWIAZDONOS jest praktycznie ślepy.
Gwiazda jego nosa ma jeden centymetr średnicy.
Wyrostki na krecim nosie nie potrafią niczego chwytać,
za to są od naszych palców sześć razy bardziej wrażliwe.
Gwiazda GWIAZDONOSA działa jak nasze oko, tworząc
dotykową mapę świata wokół.

Gęby Dzioby i Nochale,Mikołaj Golachowski

Reklamy

Można więcej

na szczycie.jpg
Jak sam twierdzi, źródłem milczenia w jego spektaklach
jest głębokie przeświadczenie, iż istnieją dziedziny ludzkiej
rzeczywistości, które nie poddają się słowu.
Mówiąc o nich, nieuchronnie je kaleczymy i zniekształcamy.
Można jednak przekazać ich głębię i prawdę,
stosując odpowiednie środki artystycznego wyrazu. Dlatego usiłuje wypowiedzieć niewypowiedzianą ludzką rzeczywistość przy pomocy światła, rytmu i nastroju.
Bo to, co w nas najgłębiej i najskrzętniej ukrywane –
ostateczne namiętności i stany egzystencjalne,
nigdy w pełni nie docierają do świadomości i nie dają się ogarnąć rozumem.

Leszek Mądzik

Gdziekolwiek

lozko
Wiele było łóżek, w których spędzałem noce.
Wszędzie tam, pod każdym obcy niebem, łóżko i książka
stanowiły dom, do którego mogłem co noc powracać.
Mojemu ciału, ukrytemu pod kołdrą, nic nie było potrzebne.
Życie toczyło się, ponieważ przewracałem kartki.
Gdy docierałem do ostatnich stron, wtulałem się w poduszkę,
mając poczucie, że naprawdę zatrzymałem czas.

Moja historia czytania, Alberto Manguel

Bezsilność

księżyc
W Chinach księżyc reprezentuje żeńską energię YIN,
a jego wpływ jest wciąż bardzo silny.
Wielu z tych, którzy potrzebują akurat pieniędzy,
nawet nie zbliży się do bankomatu, jeśli tego dnia
położenie księżyca będzie niekorzystne.
Piętnastego dnia ósmego miesiąca kalendarzowego
czci się księżyc pod nazwą Święta Środka Jesieni.
Wtedy wypieka się ciasteczka księżycowe YUEBING.
Moim skromnym zdaniem, nie jest to mistrzostwo cukiernicze.
Od moich chińskich studentów nauczyłem się w takich sytuacjach
mówić very original. Kiedy więc zapytali, czy smakują mi
yuebing skorzystałem z bezpiecznej frazy.
-Mark, my też ich nie lubimy!
-To dlaczego można je wszędzie kupić?
-Siła tradycji!!!

Chiny od góry do dołu,Marek Pindral

Edukacja w stronę wolności

sokół
Wzmianki o sokolnictwie znajdziemy
w pismach arabskich astronomów,
w saksońskiej poezji, w japońskich
opowieściach o samurajach i w legendach
o rycerzach okrągłego stołu.
W Kazachstanie do dzisiaj chłopcy
w wieku szesnastu lat opuszczają się
na linie do orlego gniazda, by zabrać
podrośnięte pisklę, które potem szkolą
przez pół roku. Ptak towarzyszy im przez
kolejnych dziewięć lat, aż wreszcie wypuszczają go na wolność,
gdzie może przeżyć jeszcze dwa razy tyle.
Orły trzymane w niewoli dożywają osiemdziesięciu lat !!!

O wolnym podróżowaniu,Dan Kieran

Misja

Anna Csillag1
Była to długa historia, podobna w konstrukcji do historii Hioba.
Anna Csillag z dopustu bożego dotknięta była słabym porostem.
Całe miasteczko litowało się nad tym upośledzeniem,
które wybaczano jej ze względu na nienaganny żywot.
I oto stało się na skutek gorących modłów,
że zdjęta była z jej głowy klątwa.
Anna Csillag dostąpiła łaski oświecenia,
otrzymała znaki i wskazówki i sporządziła specyfik,
lek cudowny, który jej głowie przywrócił urodzajność.
Zaczęła porastać we włosy i nie dość na tym, jej mąż,
bracia, kuzynowie także z dnia na dzień opilśniali się tęgim,
czarnym futrem zarostu. Anna Csillag uszczęśliwiła całe miasteczko,
na które spłynęło prawdziwe błogosławieństwo w postaci
falujących czupryn i grzyw ogromnych i którego mieszkańcy
zamiatali ziemię brodami jak miotły szerokimi.
Anna Csillag stała się apostołką włochatości.
Uszczęśliwiwszy rodzinne miasto, zapragnęła
uszczęśliwić świat cały i prosiła, zachęcała,
błagała, aby przyjąć dla zbawienia swego ten dar boży,
ten lek cudowny, którego sama jedna znała tajemnicę.

Sanatorium pod klepsydrą,Bruno Schulz

Empatia

Uganda
Wieczorem, popijając whisky, zapytałem Josepha,
czy gdyby mu kazano, zabiłby nas, mimo, że
czuł się naszym przyjacielem.
– Zabiłbym – odpowiedział zdecydowanie.
– Dlaczego – przecież jesteśmy przyjaciółmi?
– Dla waszego dobra. Źli ludzie, którzy kazaliby
mi to zrobić, w końcu też by was zabili. Ja bym was
tylko zabił, a oni okrutnie męczyliby was przed śmiercią.
Potem zabiliby również mnie za to, ze nie chciałem zabić was.
Spojrzałem Josephowi w oczy, dając mu do zrozumienia, że
doskonale go rozumiem i że mu … dziękuję.

Uganda,Michał Kruszona