cisza składana

Matkowanie w ziołach

dyskusja (2)
Agnus Dei Baranku Boży
który gładzisz grzechy świata
zmiłuj się nad nami
sfrustrowanymi kpami
pogładź nas po głowach najprostszymi słowami
i niech nam butelka nadal będzie jak matka
Baranku Boży który gładzisz grzechy świata
zmiłuj się nad nami z łaknącymi brzuchami
więc nam je napełnij powszednimi chlebami
i niech nam butelka nadal będzie jak matka
Dona nobis pacem
Baranku Boży który gładzisz grzechy świata
obdarz nas pokojem nas sfrustrowanych bobków
bez pracy płacy mieszkania żony i światła przyszłości
więc nas obdarz choć pokojem w bloku
choć świętym spokojem a winy nasze odkup
i niech nam butelka nadal będzie jak matka

Mariusz Cezary Kosmala

Reklamy

Wytrzymałość

aborygeńskie sny
W momencie, gdy kończy się koncert
ludzie wpadają w szał gadania
żeby zemścić się na muzyce
która skazała ich na dwie godziny milczenia
Nagromadzone słowa wyskakują jak górskie potoki
żeby się wyrwać spod magii muzyki
której nie chcemy się poddać
kwestionując PRASTARĄ WARSTWĘ NIEWINNOŚCI
która umożliwia wszelkie OCZAROWANIE
To jedna z metod jakimi posługuje się
intelektualna trzeźwość i pedanteria
by pomścić MILCZENIE i CISZĘ

Vladimir Jankélévitch

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Mosty Nabokova

w głębinach
Ty i ja nigdy nie zapomnimy,
zawsze na tym czy innym polu walki będziemy bronić mostów,
na których strawiliśmy długie godziny, czekając z synkiem,
/między drugim a szóstym rokiem życia/
aż w dole przejedzie pociąg
W zimne dni miał sobie jagnięcy kożuszek,
czapkę do spółki z rękawiczkami,
które przydawały mu rumieńców
A Ciebie /Vera Nabokov/ grzały, gdy
chciałaś uchronić palce od zimna
Wystarczyło, żebyś potrzymała jego dłoń,
dziwiąc się niesłychanej ilości ciepła

Pamięci przemów,Vera Nabokov

Zmowa milczenia

szybkość
Malarz Boklin i jego syn siedzą z pisarzem Kellerem w gospodzie.
Piją w milczeniu. Po kilkudziesięciu minutach syn Boklina mówi:
Straszny dziś upał …Ojciec dodaje – I bezwietrznie.
Keller czeka dłuższą chwilę, po czym wstaje, a na odchodnym rzuca:
Z gadułami pił nie będę!

Potomkowie szwabskich osadników, w banackiej wsi żyli obok
Rumunów, Węgrów i Serbów. Codzienne czynności wykonywali
w ogłuszającej ciszy. Głowa nie podążała ich torem.
Komunikacja odbywała się za pomocą ukradkowych gestów.
Dzięki nim budowane było porozumienie,
którego nikt nie musiał potwierdzać.

Milczenie nie jest przerwą w mówieniu, lecz czymś odrębnym.
Jeżeli człowiek nie nabrał nawyku mówienia do innych,
nie musi się przyzwyczajać do myślenia w słowach.
Nie trzeba mówić, żeby być obecnym.
Brak słowa wyrównuje szanse, zmusza ludzi do
zajęcia miejsca w szeregu bytów.

Nigdy nie byłam słowem,HERTA MÜLLER

Wróciłem

obrót
i Puchatek stale do mnie
nie wydzwania, bo BYTUJE na ZAMKU!
Ubieram się w INDYGO nastroju i LEGION za mną się obraca.
Tylko Ci, którzy MAmRoCZą nie mają szans u mnie.
Chociaż nie ma zmierzchu STALowo WOLę być z tym, co przeminęło.
Gęba w gębę chciałbym znów być z każdym,
którzy się odważyli BYĆ I TEATRALNIĆ w MOKu.
Dla Was ODWAŻNI,
PRAWDZIWI, CIERPLIWI, CO NIE UCIEKAJĄ PRZED SCENĄ …
i poza sceną też zajawka po_festiwalowa!

Porzucone dzieci

basnie1
Nauczyłem się żyć kłamstwami i zdradzałem tych,
których kochałem. Dlatego chciałem się żenić z
piegowatą dziwką o piwnych oczach i włosach w kolorze miodu.
Bo ona mnie uczyła z całą swoją szczodrością i uporem
nieznanych mi mrocznych obliczy seksu i co jakiś czas wspominała,
że chce wykładać socjologię na uniwersytecie.
Dlatego decydowałem się na czytanie Spinozy w Jom Kippur.
Myślałem o zostaniu alfonsem, szukałem pracy copywritera.
Nienawidziłem kobiet dumnych z tego, że umieją piec i robią
faszerowane papryki. Były to oczywiście przejawy
mojej samotności, moje gry. Dziecko, które było we mnie,
owo dziecko przekonane, że zostało porzucone, miałem do tego prawo.
Wszak urodziłem się w klimacie, w którym nie jest łatwo
zakłócić czyjś spokój, ukazując mu lustro,
czy wezwać kogoś do myślenia z innej perspektywy.

Stambuł był baśnią,Mario Levi