Cudowność

26

zachodzace
Wybrała się do Zabłudowa
Na miejscu było trzydzieści osób
Ośmieliła się odczytać wiersz
Kilka osób odpisało inni prosili
żeby im przysłać domu
Sześćdziesiąt groszy zostawił Józef ze Smolni
niedaleko granicy z Białorusią
Złotówkę dała Julia z Żerczyc koło Nurca
Trzy osoby przekazały nawet po pięć złotych
Wiersz szedł tak:
Wyszła dzieweczka z miasteczka w pole gdzie rosły maki, chabry i kąkole O Matko Boska O Matko Jedyna uproś nam łaskę u Twojego Syna
Gdy szła na pole to rzewnie płakała bo swoją matuś ziemską chorą miała O Matko Boska O Matko Jedyna uproś nam łaskę u Twojego Syna
… i tak dwadzieścia sześć zwrotek

W sumie zebrała trzydzieści złotych.

Cudowna,Piotr Nestorowicz

dobRAinwestyCJA

opłata inwestycji1.jpg
Sługą byłem u żebraka/U ślepego i u diaka
Byłem sługą u proboszcza /W złości małom go nie oszczał
Służyłem też u magnata /Chudy był jak kawał gnata
Los mnie wciąż doświadczał srogi /Gdym przemierzał świata drogi
Gdy będziecie cichcem siedzieć /Tyle mogę wam powiedzieć
Chwalcie potęgę pieniądza
Choćbyś gwałcił choćbyś grzeszył/Choćbyś kogoś nożem przeszył
Choćbyś osrał dostojnika/Za pieniądze się wymigasz
Chwalcie potęgę pieniądza
Bóg też bogatemu sprzyja/Przykazanie z nim omija
Prowadzi go jak za rączkę/Raz w rozkosze raz w rzeżączkę
Chwalcie potęgę pieniądza
Ludzie są jako szakale/Moralności nie ma wcale
Kto zaś żyje w zgodzie z Cnotą/Inni go zadepczą w błoto
Kto chce dobrym być ten głupi/Niechaj innym skórę łupi
Sprawiedliwym być to żarty/Będziesz głodnym i obdartym
A więc pchajcie się łokciami/Wchodźcie w serce z buciorami
Plujcie kopcie obcasami/Nie szanujcie nic nikogo
Róbcie wszystko jedną nogą/Zapomnijcie o sumieniu
Pamiętajcie o jedzeniu/Sądźcie wszystko nie sądzone
W dziwkę zmieńcie własną żonę/Jedno miejcie na uwadze
Aby nie obrażać władzę
A poza tym można kupczyć/Zdzierać lichwę cichcem dupczyć
Rzucić cnoty niech spleśnieją/My pocieszmy się nadzieją
Że to nasze życie w grzechu/Za szachrajstwo przeniewierstwo
Za szalbierstwo i pieniactwo/Za złodziejstwo i zaprzaństwo
Za paskudztwo całe świństwo
Nikt nas nigdy nie ukarze

Kolęda Łazika …Wiesława Dymnego

Słucham

psiarniaFaszyzm to coś, przed czym uciekam,
to zatrute ciasną nienawidzącą wspólnotą powietrze.
To wynaturzona narodowość w epoce,
w której naród staje się czymś niezrozumiałym i anachronicznym.
Narodowość jako choroba, narodowość jako naczynie resentymentu,
wspólnota wykluczająca INNEGO, niezależnie od kryterium,
dla czy według którego staje się on » innym «.
Faszyzm to religia negatywnego Boga –
to RELIGIA KOZŁA OFIARNEGO palonego dla Boga.
Kultu własnej lepszości przez zabicie tego ofiarnego kozła.

Krystian Lupa

Co nam szkodzi?

uwięziony
Simona udowodniła, że sarna nie jest
takim szkodnikiem w lesie, jak się wcześniej myślało.
Sarna jest wybredna, tam skubnie, tu skubnie i
zwraca uwagę na to, co wkłada do pyska.
Jest mała, lekka i jest samotnikiem.
Simona wychowała na mleku stado saren, a także łosie.
Wykarmiła mlekiem dzika i rysicę, która podczas karmienia
tak ją drapała pazurami, że Simona miała jedną wielką ranę niemal do łokcia.

Opowieść o zwyczajnym życiu Simony Kossak,Anna Kamieńska

Też tak myślę

grawitacja
Znam dwóch niedużych chłopców,
którzy od miesiąca hodują w domu węża, ślicznego zaskrońca.
Wąż ma przepiękne ruchy, jak leniwy tancerz,
i nosi szary, giętki, łuskowaty pancerz.
Na główce plamy żółte ma po obu stronach,
a poza tym się składa wyłącznie z ogona.
Ten zaskroniec, zwierz mądry i ciekawy,
myśli, że to on chłopców trzyma dla zabawy.

Zwierzydełka,Robert Stiller