Dębina

Nie chciałem

zależność1.jpg
pracować w szkole, ale tak strasznie mnie odpychała,
że myślałem jak założyć na niej haka!
I zawisłem w szkołach społecznych i prywatnych.
Teraz wiem, jak łatwo przeskoczyć od publicznego do prywatnego!
Śmieję się oczywiście dzisiaj, jak bardzo Rodzice
/szacunek mam/ nie wiedzą, co widzą, a co jest warte inwestycji…
Bardzo mi teraz trudno mówić, bo nie byłem MISTRZEM, ale raczej BŁAZNEM,
ale bezwzględnie niszczyłem w sobie i w szkole spojrzenie do następnej klasówki,
do możliwości placówki, do wizji dyrekcji…
Może to jest gorzkie, ale dzięki temu nie mam wątpliwości,że
wykształciłem w sobie głód tego, co dzisiaj nie wygasło:
TEATR, FILM, FOTOGRAFIA, LITERATURA, NAUKA, FILOZOFIA,
PODRÓŻE, SZTUKA, PRZYRODA, FILOZOFIA, EKONOMIA, MATEMATYKA,
CHEMIA, INFORMATYKA, MITOLOGIA, TECHNOLOGIA, PSYCHOLOGIA …
Właściwie to nie ma znaczenia…
I tak śpię ile chcę /nawet nie pytaj ile/
Czytam ile chcę /jestem zapisany w dziewięciu filiach Biblioteki Raczyńskich/
Ale to nie ma znaczenia …

Reklamy

Rzut

budujemy
Gil rzuca wędkę do strumienia i
po chwili ma już łososia.Gil czuje się cudownie.
Niemal natychmiast wyciąga jeszcze wspanialszą rybę.
Jednak z upływem zaczyna się nudzić.
Więc to jest niebo?

Heidegger i Hipopotam idą do Nieba

Oświecenie

ukryte możliwości
Ta mysz, co ścięła stary dąb,
Od lat w ten sposób się wytęża.
Tak ostro wzięła go na ząb,
Że nie zdążyła już mieć męża.
Wolała gryźć i gryźć bez tchu,
Niezmordowanie i ambitnie.
W trocinach uszczknie chwilkę snu
I zbudzi się, i znów mu przytnie.
A gdy zwaliła stary dąb,
Nie było w nim ani drobinki
Czegoś, co można wziąć na ząb,
Piernika, sera albo szynki.
Niebo przez leśny dach na wskroś
Zajrzało blaskiem i ulewą.
A ona: „Światło to jest coś!”
I wzięła się za drugie drzewo.

Vachel Lindsay