dom

Zasłupłane

nić
Poświęcam Basi i Ksaweremu, z którymi ciągle zaplątuję

Indianie Navaho oplatają swoje wigwamy
białą nicią, aby strzegła mieszkańców od zła i nieszczęść.
Chociaż wiem, że zło jest zwykle mocniejsze od nici,
ja też kupiłem motek białej przędzy.
O północy przywiązałem z żoną koniec włóczki do klamki
i zaczęliśmy okrążać dom, rozwijając nić.
Było tak zimno, że chcieliśmy zrobić to szybciej
i poplątaliśmy przędzę. Było za ciemno, aby ją rozplątywać,
więc kontynuowaliśmy, mając nadzieję, że wystarczy nam nici.
Naciągając przędzę na rogach i prowadząc ja tuz przy ścianie,
zdołaliśmy ledwo połączyć końce.
Nić oplatała dom, z tyłu była straszliwie zaplątana i
naciągnięta do granic wytrzymałości.
Te supły musiały zostać, w przeciwnym razie
nigdy nie zakończylibyśmy naszej wędrówki.

Robert Fulghum

Choroba dwubiegunowa

Poświęcam zapatrzonej w medycynę Basi

wenusjana.jpg
Moja mama ma drewniany młotek.
Od czasu do czasu wspina się
na drabinę i uderza tatę tym młotkiem w głowę.
Wtedy tata się zmniejsza.
Czasem robi się taki mały jak ja albo jeszcze mniejszy.
Mamy też coś jakby szczypce, którymi tata ściska sobie
głowę i pociąga do góry, żeby urosnąć.
Wyciąga się wysoko nad mamę i mnie.
Woła: Która godzina?
Nie mogę nawet dojrzeć jego głowy.
W takich wypadkach wolę się nie sprzeciwiać.
Ale gdy mój tata jest średni, a więc nie za wysoki
i nie za niski, od czasu do czasu udaje mi się powiedzieć NIE!
I nic się nie dzieje. Ale nigdy nie jestem do końca pewien, czy coś się nie stanie.

Tata,Toon Tellegen

Trzeba powiedzieć

paleta.jpg
że niemożliwe jest przekazanie klimatu myślowego,
moralnego, nastroju jakiegoś czasu, jakiejś generacji.
Czas, w którym dominuje dana generacja, ma swoją nerwicę,
swoją psychozę, swój sposób patrzenia, oceniania, zachowywania się.
Dziś się nie zwraca uwagi na wysokościowce, a nam rzucał się w oczy
każdy odbudowany dom. Kiedy moja żona chodziła na Akademię Sztuk Pięknych
Nowym Światem, wtedy była to metrowej szerokości ścieżka w wąwozie ruin.
Jak idę po parku nad Wisłą, to patrzę, które drzewa sadziłem …

Pamiętam, że było gorąco, wywiad z Tadeuszem Konwickim

Porzeczki na niebie

zlote-lzy
Tutaj wieczorem faceci grają na mandolinach
i ręka wiatru porusza ufarbowane wstążeczki
W ogóle tu jest inaczej i gwiazdy są jak porzeczki
i jest naprawdę wesoło, gdy księżyc wschodzi nad kinem
A kiedy wieczór znowu wyłoni się z mandolin
a księżyc, co był nad kinem, za elektrownią schowa
Mgłami i alkoholem ulicę Towarową
bo rośnie i boli…

Zielony Konstanty,Kira Gałczyńska

Co nam szkodzi?

uwięziony
Simona udowodniła, że sarna nie jest
takim szkodnikiem w lesie, jak się wcześniej myślało.
Sarna jest wybredna, tam skubnie, tu skubnie i
zwraca uwagę na to, co wkłada do pyska.
Jest mała, lekka i jest samotnikiem.
Simona wychowała na mleku stado saren, a także łosie.
Wykarmiła mlekiem dzika i rysicę, która podczas karmienia
tak ją drapała pazurami, że Simona miała jedną wielką ranę niemal do łokcia.

Opowieść o zwyczajnym życiu Simony Kossak,Anna Kamieńska