drabina handlowa

Świat w rękach VOC

niewinna.jpg
Kluczem do zrozumienia bogactwa dokonanego
w kraju nie nadającym się do życia, było to,
że każdy żyjący w nim wydawał mniej, niż mógł.
Jego mieszkańcy chodzili ubrani w wełnę i żywili się
rybą i korzeniami, sprzedając najpiękniejsze swoje sukno
Francji, dla siebie kupowali gorsze w Anglii.
Już Defoe zauważył:
… jak coś kupują, to tylko po to, żeby to sprzedać;
jeśli coś sprowadzają, to po to, aby to gdzieś wysłać,
największa część ich handlu polega na tym, że czerpią
towary ze wszystkich stron świata, aby móc zaopatrywać cały świat.

Namaluj to,Joseph Heller

Reklamy

Za blisko!

doładowanie dźwięku
W Państwa ręce oddajemy niezwykłą publikację,
której bohaterem /przeraził by się aż do klęcznika/
jest ksiądz Jan Twardowski, zwany księdzem od biedronek !
W setną rocznicę urodzin, a także
w dwudziestolecie działalności na polskim rynku  bie_DRON_ki!

DZIĘKUJĘ CI ŻE NIE JEST WSZYSTKO
TYLKO CZARNE I BIAŁE…
albo czarne
ZA WIELKI PAN BÓG
żeby wszedł do głowy…
bo,
ŻEBY ODEJŚĆ OD SIEBIE ,
też trzeba się SPOTKAĆ!

w stulecie urodzin JT

Sztuka zarabiania

wypoczynek.jpg
Przez Gabrowo przejeżdżał cudzoziemiec i zatrzymał się
na rynku, żeby coś kupić na pamiątkę.
– Ile to kosztuje? – pyta turysta.
– Tyle a tyle … – odpowiada sprzedawca.
Kupujący wyjmuje pieniądze, płaci i odchodzi.
Gabrowianin zaskoczony, że dali mu tyle pieniędzy,
jest zły na siebie. Biegnie za odchodzącym.
– Hej, zwróć mi to, coś kupił. Masz tu pieniądze.
– Przecież dałem ci tyle, ile chciałeś.
– Ja i tak nie będę spał całą noc. Nie targowałeś się.
Trzeba się targować, a wtedy za te same pieniądze
mamy większą przyjemność!

Podania z Bułgarii,D.Tomczyk-Baszkiewicz&M.Wiśniewska-Kacprzak

Blisko B-N?

wyniesiony-aniol
Gdybym nie miał Rynku Łazarskiego
to bym nie zrozumiał
Gdybym nie mieszał swojego dzieciństwa z handlem
niewiele bym umiał
Gdybym się nie zaciął literaturą
Kostek by mnie nie dręczył
A on wiel/KI-MA/ły GAŁY_czyńskie Ildenfonsi:
Kto nie widział placu merkurego ten nic nie widział
Ujrzeć plac merkurego i umrzeć…
Gołębie katarynki szopenfeldziarze pająki koniki wróżbici
sprzedawcy pyz gorących gramofonów perkolatorów
fotografowie z tłem z brzozami
nad wodą zdjęcia ślubne w samolocie
założyciele sekt religijnych
głupi jasio skórka panieńska
stoliki z wirującym piórkiem
można wygrać sto cukierków
przegrać życie
uważajcie

Konstanty Ildefons Gałczyński

Niedoskonała Symultana

zapomnienie
Dokładnie tego samego dnia,
4 czerwca 1989 roku,
kiedy w Polsce odbywały się pierwsze
demokratyczne wybory, dosłownie kilkanaście
godzin wcześniej wojsko zgromadzone przy placu Tian’anmen
w Pekinie użyło czołgów przeciwko protestującym.
Zabito wtedy kilka tysięcy nieuzbrojonych ludzi.
Na całe lata dyskurs o Chinach zdominował w Polsce ton oskarżycielski.
Niestety, porównanie sposobu, w jaki o Chinach pisało się na Zachodzie
i w Polsce, jest dla naszych mediów druzgocące.
Gdy media zachodnie rozwodziły się nad chińskim
głodem surowcowym, dominacją gospodarczą w Afryce
czy rywalizacją z USA w Azji Południowo- Wschodniej,
nasze dopiero zaczynały dostrzegać siłę Państwa Środka.

Chiny bez makijażu,Marcin Jacoby

Mur nie_Berliński

polowanie-2
Nieważne jaką formę przyjmuje zapłata.
Bez niej nie można dotrzeć do terenów ogarniętych wojną.
Pracownicy organizacji humanitarnych nie mają co marzyć
o dostępie do takich miejsc, jeśli się nie wykupią.
/Prezydent Liberii żądał 15 procent wartości pomocy humanitarnej
wypłacanej w gotówce; w Somalii gubernatorzy wojskowi brali 80 procent
wartości dostarczanych towarów; w Afganistanie Południowym organizacje
pomocowe jedną trzecią żywności przekazali talibom/.
PRZESTRZENIE HUMANITARNE w miejscach ogarniętych wojną to
WOLNY RYNEK, gdzie każdy może ustawić swój kramik z pomocą,
jeśli tylko uda mu się porozumieć z władzami danego terytorium
co do warunków. Uścisk ręki z walczącymi stronami nosi nazwę
SHAKING HANDS WITH THE DEVIL.

Karawana Kryzysu,Linda Polman

Sprzedaż losowa

herbaciane
Cesarz Fryderyk III przyznał Koczewiakom
przywilej uprawiania wędrownego handlu.
Od tego momentu wędrowali oni po całych Alpach.
Jesienią pojawiali się w gospodach i na odpustach
w Styrii, Karyntii, Tyrolu, Salzburgu i Wiedniu.
Nosili drewniane stelaże, „kraksy”, w których mieli
towary wycinane z drewna, robione ręcznie lub wypiekane.
Ponieważ ustawa o rzemiośle zabraniała im sprzedawania
za pieniądze, musieli zachęcać klientów do gry-zakładu o towary.
Handlarz miał woreczek z numerkami wyciętymi w drewnie.
Grający wyciągał trzy numerki.
Jeżeli suma wynosiła poniżej stu, wygrywał kupujący i
wybierał sobie towar w nagrodę. Gdy suma przekroczyła sto,
Koczewiak zabierał całą pulę.
Na Boże Narodzenie „chodząca loteria” powracała z gotówką i
zasilała gospodarkę Gottschee.
To obszar o powierzchni 850 km kwadratowych,
rozciągający się między rzeczką Krka na północy
a na południu rzeką Kolpa, godzina jazdy od Lublany.

Umierający Europejczycy,Karl_Markus Gauss