duchy

Poszukiwanie świąt

Polowanie

Nie chcę śpiewać o wietrze
Zagubionym w dolinach
Nie o gwiazdach co wieczór
Spadających na zbocza
Nie chcę głosić prawd zapomnianych
By ktoś nie rzekł że jestem fałszywym prorokiem
Kto z was takich przyjaciół
Ma by mówić im: bracia
Kto pamięta o słowie
Tak prostym jak: człowiek
Nie chcę głosić prawd zapomnianych
By ktoś nie rzekł że jestem fałszywym prorokiem
W nurcie czasu płyniemy
Płytszy cichszy już oddech
Tu mielizna tak kamień
I znów wir rok po roku
Nie chcę głosić prawd zapomnianych
By ktoś nie rzekł że jestem fałszywym prorokiem
Póki nie jest za późno
Póki czasu choć trochę
Wyjdźcie z domów do słońca
Wpuśćcie światło do mroku
Poszukajcie prawd zapomnianych
A znajdziecie prawdziwych proroków
Język gazety przyrósł nam do gardła
Językiem gazety widzą nasze oczy
Przemykamy w szarej mżawce dnia
Skuci losem

Wojciech Bellon

Człowiek bliższy jest

Człowiek bliższy jest

Gdy w nieruchome, bezwietrzne popołudnie
pojawiała się na polu miniaturowa trąba
powietrzna, porywająca ustawione snopki,
babka po prostu robiła znak krzyża.
Dlaczego nigdy nie opowiadała o świętych?
Nie miała widzeń Marii i Jezusa. Używała ich
jedynie do odmierzenia czasu. Tak jakby byli
czymś podobnym do idealnych odważników.
Natomiast duchy ociężałe od grzechu i śmierć
towarzyszyły jej na co dzień. Prawda, że człowiek
bliższy jest śmierci i przypadkowości niż zbawieniu,
znajdywała w jej życiu ucieleśnienie.

Grochów, Andrzej Stasiuk