dystans

Taka Miłobędzka

Milonga.jpg
I am for vanishing
I want to give testimony
nothing to take
nothing to have
nothing to nobody
to keep
and those God knows journeys
to make more
to make me see a grat deal
I am everything I have not
gate withouout its garden

Jestem do znikania,Krystyna Miłobędzka
Na pytanie jaką jest poetką Krystyna Miłobędzka
odpowiada, że NIEPEWNĄ SIEBIE I ZUPEŁNIE PRZYPADKOWĄ

Reklamy

Pozycja wyjściowa

dystans
Poświęcam tekst Magdalenie Białowąs

Szkołę opisywał cynicznie jako system opresji,
w którym kształtuje się jednostki i w którym
trzeba je, dla ich dobra, niewolić, nie stroniąc od manipulacji.
Równocześnie zdawał sobie doskonale sprawę, że w takim
systemie jest miejsce na partnerstwo, współpracę,
ratowanie ofiar edukacji, gdzieś pomiędzy przepisami i zasadami.
Przyjmował pozycję dystansu, która nie wyklucza uwagi ani serdeczności.
Po prostu odejście parę kroków i spojrzenie na
sprawę szerzej, bez użalania się nad sobą ani
przyjmowania samemu sobie przesadnej ważności.

Jacek Dehnel o swoim profesorze

Dobrobyt … p a ń _s t w _A

14-tysiecy-lat
pojedynczych ludzi w dowolnym społeczeństwie
jest odwrotnie proporcjonalny do ilości pieniędzy,
którymi dysponuje klasa polityczna.
Wszelkie pieniądze wydawane przez państwo
muszą być wcześniej odebrane prywatnym osobom!
Państwo funkcjonuje dzięki podatkom, bądź pożyczkom,
które podatnicy spłacają w przyszłości.
Podatki są grzywną nakładane na produktywną część państwa.
Państwo pozbawia nas ponad jednej trzeciej owoców naszej pracy.
Za mało? Ile zatem? W przypadku gdy jeden człowiek zarządza życiem drugiego…
Władza autorytarna zawsze sięga po cudzą własność.
Jej przedstawiciele nie uznają, że zawłaszczyli wystarczająco dużo,
dopóki choćby jeden człowiek będzie dysponował swobodą dokonywania
własnych wyborów!!!

52 mity o kapitalizmie,Lawrence W.Reed

Michel de Montaigne

anatomia
W stosunkach z innymi nie zajmuje go ich cnota.

Nie dba o religie swojego lekarza czy prawnika.
Rzeczy te bowiem nie mają -według niego- wiele wspólnego
z ich obowiązkami, a to one przecież liczą się w kontaktach z nimi.
Przy obiedzie woli człowieka zręcznego niźli mędrca.
Do łóżka chętniej idzie z pięknem niż z dobrem.
W debacie przykłada wagę do bystrości, nawet wtedy, gdy nie łączy się ona ze szlachetnością.
To oczywiste, że bez dowcipu niepodobna wyobrazić sobie poważnej dyskusji teologicznej.

William Shakespeare/Michel de Montaigne,Allan Bloom

Abo ceko

fryzura
Rodzi sie dziecko, matka sie dre,
ociec pije, babka sie modli.
Zo kwile dre sie dziecko! Otwiyro gębusie syroko,
a dusa ino ceko i hip!
Juz jest w krztonicku malućkim i do nuka sie pcho!
Casem sie mały rak nie cgce dryć, udaje,
i jezce roz – plask w rzytke!
Som jest i tacy, co godojom, ze juz take małe
sie z dusom rodzi, ale ktoz to wyi, kto wyi?
Mnie sie widzi, ze dusa na wselgi wypodek wyskakuje piyrso
i siedzi kany na podusce, abo i pod łózkem, bo sie boi.
Abo ceko tak jesce w mamie i kie juz boćkor otworzy kufke –
spokojnie se wskoczy.

Wieści ze słuchanicy, Wanda Czubernatowa

Poniżej wyprzedaży

filiżanka
Płyną po morzu okręty
Odrzutowce przez chmury lecą
Pływamy
Latamy
Lecz schodzimy z owych cudów
Nieco zmieniamy się w przechodniów
Toniemy w ludzkiej rzeszy
W trosce o brzuch
O szmatki żeby się kulturowo śpieszyć
Ale pośród nas jest zawsze nieznany przechodzień
Z wiecznością sobie rozmawia choć dookoła jak co dzień
To głupi chyba albo dziwak nie brak stosownych słówek
Chodzi i rozumie niestety jak jakiś półgłówek

Māris Čaklais

Z poetycką świadomością

image instant
Najlepszym czasem na pisanie jest dla mnie
późne popołudnie, a z dni tygodnia
przede wszystkim środa.
Zachowuję się wtedy tak:
zabieram sobie do gabinetu świeżo
zaparzoną herbatę i zamykam drzwi.
Zdejmuję ubranie i odkładam ułożone
równo w kostkę, jak gdybym zaskoczony przez
śmierć chciał zostawić tylko białą koszulkę,
parę majtek i zimny czajniczek.
Następnie uwalniam się od ciała,
wieszam je na krześle. Zsuwam je z kości jak
jedwabny pokrowiec. Tym sposobem, pisząc będzie czyste,
opłukane z całej cielesności, niezatrute żadną cielesną troską.
Na koniec usuwam wszystkie moje organy,
układam je na stoliku pod oknem.
Nie chcę więcej słuchać ich wiecznych rytmów,
kiedy próbuję wydobyć moje własne uderzenia bębna.
Teraz zasiadam przy stoliku gotowy rozpocząć.
Całkiem czysty: nic innego jak szkielet przy maszynie do pisania.

Purity,Billy Collins