dziecięce olśnienia

Na skróty

naczynie świata
W domu mam dwa pudełka.
Jedno AR – to znaczy Amerykańskie Rzeczy,
a drugie WZP – to znaczy Wspomnienia Z Pragi.
W pierwszej włożyłam lalkę, którą mi przekazali
amerykańscy krewni, co przyjechali na pogrzeb.
To jest kiepsko wymodelowana lalka:
chuda, ma za długie nogi i małą zasmuconą buzię,
ale i tak jest to niezła rzadkość.
W drugiej trzymam pocztówkę z Orlojem, na którym
w tę i we w tę chodzą apostołowie.
Została mi jeszcze ryba na szyję, co ma z tyłu napisane ISRAEL.
Do którego pudełka to włożyć?
Do Amerykańskich Rzeczy ani do Wspomnień Z Pragi mi to nie pasowało.
I tak powstało nowe pudełko ZIR – Zupełnie Inne Rzeczy.

Hrdý Budžes ,Irena Douskova

Reklamy

Z PIEKŁA do NIEBA

zaprogramowany.jpg
Stoimy patrząc w krasowy lej u swych stóp.
Jakaś przemożna siła ciągnie w dół,
kusi by wychylić się bardziej,
zmierzyć z wciągającą głębią.
Może to sprawka stugłowego Tyfona, który
tu uwięził Zeusa po walce. Pomoc Hermesa i bożka Pana
pozwoliła pokonać potwora, rzucając na niego Etnę.
Wybuchy wulkanu są rykami wściekłego Tyfona.
Piekło zaliczone ruszajmy do Nieba.
Daleko nie jest. Ledwie kilkadziesiąt metrów.
W powietrzu czuć zapach wilgoci.
U wejścia do jaskini misterna kolumnada okien –
pozostałość kaplicy Marii Dziewicy,
która przez jakiś czas służyła jako meczet.
Schodzimy po 300 schodkach. Podziemna rzeka według
wierzeń płynie do Styksu. Wydaje się, że wystarczy
wcisnąć się w szczelinę między skałami, a nurt porwie
nas, do krainy bogów i herosów.

Podróże z dziećmi – Turcja,A.K.Kobusowie

Kłopot i Namiętność

odpoczynek (4)
Arystoteles wieloryba wraz z foką i nietoperzem
uznaje za zwierzę odbiegające od normalności.

Nienormalność wielorybów i fok, polega na tym,
że nie mając skrzeli mają płetwy, bądź –
jeżeli ktoś woli – na tym, że nie mając nóg, mają płuca.
W Darwinowskie bajki o tym, że wieloryb wyszedł z morza,
żeby zgodnie z ewolucyjną modą zostać ssakiem lądowym,
a potem, rozmyśliwszy się, do niego powrócił …
Gdy mamy ciekawość i namiętność, nasze życie staje się interesujące
i bogate, czasami szalone, ale właśnie takie chyba
najbardziej podoba się istotom wiekuistym!

Uporządkowanie tej namiętności, przełożenie jej na zadanie
do wykonania w pojedynczym wcieleniu można nazwać błogosławieństwem!

Siedemnaście zwierząt,Robert Pucek

Tu żyję

cosmos
Gdy się przechadzasz sam po
KRAJU OBCYM
Nie życzę ci się spotkać z
Anty-Lopcem!
Bo żadna bestia nie jest
równie wściekła, podstępna, zła…
Jak ten zwierz rodem z piekła!
Wolałbym raczej nie pisać, bo po co,
co ten złowróżbny zwierz wyczynia nocą?
Nie powiem także wprost, bo mi twarz blednie,
czym się zajmuje Anty-Lopiec we dnie?
Jest to działalność co najmniej zbliżona
do zdrożnych czynów cesarza …ona!

Robert Stiller

Jestem po …

PRZECHYLENIA
tej samej stronie pory roku…

Wszyscy siedzieli w domu na kupie
Był określony rytuał i trzeba było się podporządkować
Najpierw do kościoła, potem na obiad
Potem nudne programy w TV, albo spacery z rodzicami
W niedzielę było przepytywanie
Poza weekendem był luz
Moi synowie, jak pytali czy mieli trudne dzieciństwo
Bo ojca nie było, odpowiadali
Gdzie tam, ciągle był w domu
Dopiero w weekendy można było odetchnąć
A jednak Sztuka jest najważniejsza!
Przez komunizm przeszliśmy z tyloma artystami
W literaturze, filmie, teatrze, muzyce poważnej i jazzie…
Żeby się wyzwolić, trzeba sobie czegoś odmówić
W zespole muzycznym, w rodzinie i właściwie we WSZYSTKIM…

Wsłuchuję się w Wojciecha Waglewskiego i nie żałuję PRZEDWIOŚNIA!

Wolni Klucznicy

cyrkowna
Wychodziliśmy ze szkoły o wpół do dwunastej, wpół do pierwszej.
Większość z nas wracała do domu. Wracaliśmy powoli, gadając z kolegami i
odprowadzając się nawzajem po kilka razy. Byliśmy dziećmi „z kluczami na szyi”.
Mieliśmy absolutny zakaz otwierania komukolwiek – nawet listonoszowi.
Bardzo nam podobał się czechosłowacki film : NIKTO NE JE DOMA, którego bohater
samotnie spędzał w mieszkaniu całe godziny, a jak ktoś dzwonił do drzwi odpowiadał: Nikogo nie ma w domu!
Czekając na rodziców odrabialiśmy lekcje i czytaliśmy:
Niziurskiego, Szklarskiego, Nienackiego, Siesicką, Musierowicz, Centkiewiczów.
Po odrobieniu lekcji i zjedzeniu obiadu mogliśmy wyjść na podwórka.
CUDOWNE MAGICZNE MIEJSCE. Nie przechodząc żadnej jezdni,mogliśmy wędrować między podwórkami, nawet całkiem daleko. I tak było całymi godzinami!

Zielone pomarańcze czyli PRL dla dzieci,Aneta Górnicka-Boratyńska

Najpierw

wypowiedziane
paliły się pojedyncze domy, potem zaczęło płonąc miasto.
Zapamiętałam drewniany dom z trzema otwartymi oknami,
na parapetach rosły wspaniałe kaktusy…
Ludzi już tam nie było, tylko kaktusy kwitły!
Pozostały też piece fabryczne, białe, bo płonąc hartowały się.
Spalili się dziadkowie, babcie, bo myśleli, że zostawią ich w spokoju.
Gdy widziano czarnego trupa, to znaczyło, że spłonął starszy człowiek.
A jak się zobaczyło coś małego, różowego, to był trup dziecka.
Mama zdjęła chustę i zawiązała mi oczy.

Utwory solowe na głos dziecięcy,Swietłana Aleksijewicz