dzienniki osobiste

Przez

triatlonista.jpg
Lubię
umysł który ma
jeszcze
dzikie zakątki
zarośnięty sad
gdzie ciemne śliwki damascenki spadają
w wysoką trawę
lub wybujały lasek w którym można jeszcze
napotkać węże
staw którego głębi nikt nie zbadał
ścieżki obsadzone kwiatami wyhodowanymi
przez myśl

Katherine Mansfield

Soyka&Kuyateh

Vincent.jpg
Auvers-sur-Oise
miasteczko w którym ostatnie dni spędził van Gogh
W jego pokoiku przeżyłem coś mistycznego
Pod sufitem okienko
Miejsce na łóżko
Schody, na dole restauracja
Ulica nawet ruchliwa…
Odwiedziłem grób
Pola miejsca które malował
Na cmentarzu wiał wiatr
Zrobiłem kilka zdjęć grobu braci
Cały czas słyszałem jakąś muzykę
Znalazłem miejsce gdzie głos było słychać najmocniej
Dwa blaszane pojemniki do podlewania kwiatów
Stały niedaleko siebie uderzając o cementową podmurówkę…
Na polach na nogach metalowych reprodukcje obrazów Vincenta
Kiedy tu wróciłem już ich nie było…

Napisałem to, słuchając czego szuka Soyka w Kuyateh!!??

Szkicownik słowno-obrazkowy Casa di Stasys

Jaki masz zamek?

7b41bf87edb57a2611f0abaec9232374
Chciałem zamknąć drzwi na klucz
ale nie mogłem go przekręcić w zamku
Starałem się obracać w tę i we w tę
ale ani drgnął
Wyjrzałem przez judasza
Zawsze byłem samotnikiem
Jednak nie miałem ochoty na to
by mi ktoś mi się wślizgnął do pokoju
i poderżnął gardło
Znieczulił chloroformem i zrobił ze mnie
chłopaka na godziny
Zmusił mnie do pracy w jakimś podziemnym
laboratorium producentów amfy
Nie miałem ochoty obudzić się bez nerek
wątroby serca gałek ocznych
Ktoś zapukał a serce rzuciło się w klatce piersiowej
Zerknąłem w wizjer – kierowca – Jutro rano o szóstej – powiedział
Mój … mój … mój klucz nie mogę zamknąć drzwi od środka – wyjąkałem
Zamek jest automatyczny
Nie musisz nic robić
Zamykasz drzwi i są zamknięte!

Ismet Prcić

Poświęcenie

oczywistosc
W akcie samozniszczenia tak konsekwentnego i bezwzględnego,
nie pozwoliłaby sobie nigdy na żaden trumienny czy nagrobny wizerunek.
Ale zapewne to nie ją ani jej podobne osoby mieli
na myśli ci, co nam skonstruowali to odrobinę złowieszcze słowo.
Wyobrażać sobie zacząłem jakieś żarna, które ścierają na proch
szczątek materialnej obecności staroświeckiej pani, która opierała się
przemożnym siłom, ale nie zdołała się już przeciwstawić potęgom
kapitalistycznego postępu i ładu. Cios dosięgnął ją z nieoczekiwanej strony.
Miałem pewność prawie całkowitą, że to ja byłem ostatnim człowiekiem,
który wejrzał jej w oczy i zadumał się nad jej losem.
Taki już teraz będzie po niej ślad i takie jej trwanie.
w moich oczach i pamięci.Póki także ich nie zetrze
jakaś wyprodukowana w Hongkongu niszczarka.

Na odchodnym,Marian Pilot

Psarskie z lotu ptaka

szuflady
Wkurzyłem się jak ptak tokujący
Oburzyłem się aż zanadto
Ale co mi grozi jeśli pokochałem
Obleczenie wody
Wyniesienie drzew
Spolegliwość ludzi
Co mi tam probostwa
Co mi tam podziały ludzi
Aż nadto poznałem łatwość
Wandy i Adama
Aż nadto posłuchałem
tych którzy chcieli się otworzyć
Nie proszę bo to żadna siła
Żądam postrzegania LUDZI
Żądam cierpliwości dla DZIAŁAŃ
Żądam bycia bardziej niż wydaje się MOŻLIWYM

Przepraszam Wandę i Adama
ale przecież trzeba czasem
coś wrzucić do ogniska!