eksperyment na człowieku

PRZEDE… wycofanie

edukacyjna-sciezka
wszystkim uważam, że o sekretach Natury mówić
NIE NALEŻY, a przynajmniej nie tak, by wszyscy zrozumieli.
Arystoteles w swojej Księdze Sekretów utrzymuje, iż łamie
NIEBIAŃSKĄ PIECZĘĆ ten, co sekrety SZTUKI i NATURY rzeczą
publiczną czyni…
Gorzej niż szalony jest ten, co sekret publicznym czyni,
chyba że przed pospólstwem go ukryje i tak mądrze głosić będzie,
że nawet uczeni studiom oddani z trudem go rozumieć będą!

Roger Bacon

Reklamy

Pałeczki krwawnika

paleczki-krwawnika
Dobrego samopoczucia i leczenia nie można
przypisać JEDNEMU CZYNNIKOWI
Ćwiczenia, ciekawość, szczerość, zróżnicowana dieta
wewnętrzna satysfakcja, seksualna rozkosz, regularne wypróżnianie
czy dobry sen, nie stanowią KLUCZA do zdrowia długowieczności
W czasie pisania książki minął 20 rok od czasu
kiedy dowiedziałem się o pozytywnym wyniku na wirusa HIV
Jednak nie uważam, że DBAŁOŚĆ o ogólny stan zdrowia
jest RÓWNOZNACZNA z leczeniem konkretnej choroby

Sztuka fermentacji,Sandor Ellix Katz

Kapustę_proszę_dwa_razy

kompozytorka
Szachy są metaforą ZŁEGO państwa.
Figur jest TYLE SAMO, co pionków.
Żółw w oczach swoich BLISKICH chodzi normalnie.
Zapisane myśli poprawiają myśli NASTĘPNE.

Plus minus,JAnusz KApusta

Która faza?

ornitilog.jpg
Żeby obiektywnie ustalić, czy zwierzę rozpoznaje
swojego małżonka, koniecznie jest zastąpienie go
przez innego osobnika tego samego gatunku,
który znajduje się dokładnie w tej samej fazie
cyklu rozmnażania. Jeśli zastąpimy wysiadującą
jaja samiczkę przez inną, która znajduje się na etapie
karmienia młodych, wówczas jej instynktowne zachowanie
oczywiście nie pasuje do zachowania samca.
W nieunikniony sposób zachodzi tu niezgodność charakterów,
i nie można jednoznacznie stwierdzić, czy samiec nie zauważył
zamiany i sądzi, że obecna żona jest wcześniejszą małżonką,
czy też uważa, że ona źle się zachowuje.

Rozmowy ze zwierzętami,Konrad Lorenz

W uśpieniu?

malpa
Grecki poeta Hezjod opisywał ZŁOTA ERĘ LUDZKOŚCI w następujący sposób:
Ludzie żyli niczym Bogowie, bez pasji, nałogów i wad,
pozbawieni byli złości, przykrości oraz trudów.
W szczęśliwym towarzystwie boskich bytów,
przeżywali swoje dni w spokoju i radości,
żyjąc razem w perfekcyjnej jedności,
zjednoczeni przez wzajemne zaufanie i miłość.
Ziemia była piękniejsza niż dzisiaj i
spontanicznie wydawała liczne rodzaje owoców.
Istoty ludzkie i zwierzęta mówiły tym samym językiem i porozumiewali się między sobą. Mężczyzn postrzegano zaledwie jako chłopców w wieku stu lat.
Nie mieli żadnych ułomności związanych z wiekiem,
który sprawiałby im kłopoty i kiedy przechodzili
do regionów najwyższego życia, czynili to w łagodnym uśpieniu.
Wiemy, z tego co jedli i stanu ich szkieletów,
że polujący ludzie byli na ogół w bardzo dobrej formie fizycznej.
Badania wykazały, że ówcześni mieszkańcy Ziemi praktycznie nie chorowali.
Naukowcy twierdzą, iż ludzie przed „upadkiem człowieka”
cierpieli znacznie mniej z powodu chorób i zachorowań
niż obecne nowoczesne społeczeństwo.
Większość chorób powstała w wyniku udomowienia przez ludzkość zwierząt,
które „przekazały” nam wiele dolegliwości i infekcji.
Świnie i kaczki przyniosły nam grypę, od koni pochodzi przeziębienie,
krowy dały nam ospę, natomiast psy odrę.
Co więcej, pijąc mleko, które wcześniej
nie było znane w ludzkiej diecie,
naraziliśmy się na przejęcie kolejnej gamy bakterii i zarazków.

Sprawdźcie sobie, przecież jest facebook_google?

Miej jakiś fach

nierozlaczni
W Pszczewie w powiecie międzyrzeckim
powstała SZKOŁA ZŁODZIEI,
jedyna w swoim rodzaju uczelnia kształcąca w zakresie oszustw, kradzieży,
włamań, ale również wyrabiająca utensylia niezbędne w wykonywanym fachu.
Fundatorami pionierskiej na wielkopolskiej ziemi
placówki byli najznamienitsi opryszkowie,
wywodzący się z tłumnie osiedlającej się żydowskiej biedoty,
dla której przed rozbiorami miasto było zamknięte
jako własność biskupów poznańskich.

Księga Rozmaitości Wielkopolskich,M.J.Januszkiewicz&A.Pleskaczyński

Wszyscy razem

wszyscy bliscy
Dla Adama Liszcza i Wandy Niegolewskiej-Górskiej
Codziennie rano Franka rozpalała w wielkim piecu kaflowym w kuchni.
Helena szykowała śniadanie. Erna nakrywała do stołu i podawała posiłek.
Taką służbę właściciele majątku traktowali jak uboższych krewnych i
odpowiadali za jej utrzymanie. Dwanaście rodzin mieszkało w wiosce.
Każda rodzina miała dla siebie pewien areał, hodowała swoje krowy,
świnie, kury, gęsi i uprawiała ogród.
Cieślę i kowala zatrudniano w pełnym wymiarze godzin.
Robotnicy rolni dostawali skromne wynagrodzenie,
ale nie płacili za mieszkanie ani ziemię, mieli swoją żywność,
nie płacili podatków, ani za opiekę medyczną.
Kiedy ktoś zachorował wzywano doktora, który badał pacjenta,
rozgrywał kilka partyjek ping-ponga, zostawał na obiedzie lub kolacji,
po czym odjeżdżał, zabierając jako honorarium
szynkę lub worek ziemniaków.

Rodzinna podróż przez stulecie biologii,Bernd Heinrich