emigracja

Mosty Nabokova

w głębinach
Ty i ja nigdy nie zapomnimy,
zawsze na tym czy innym polu walki będziemy bronić mostów,
na których strawiliśmy długie godziny, czekając z synkiem,
/między drugim a szóstym rokiem życia/
aż w dole przejedzie pociąg
W zimne dni miał sobie jagnięcy kożuszek,
czapkę do spółki z rękawiczkami,
które przydawały mu rumieńców
A Ciebie /Vera Nabokov/ grzały, gdy
chciałaś uchronić palce od zimna
Wystarczyło, żebyś potrzymała jego dłoń,
dziwiąc się niesłychanej ilości ciepła

Pamięci przemów,Vera Nabokov

Coraz więcej!

raz do roku.jpg
jest książek których nie przeczytałam i
nigdy nie przeczytam
Zrobię coś innego odpowiem
wam na pytania które wam sama zadam
choć większość za was mam za ściery
którymi nie starłbym nawet podłogi
bo szmatka musi być czysta
tak się uczyłam w domu
Żeby mokrą szmatką ścierać mokrą plamę
Teraz odpowiem wam
Na pytania
Które wam sama zadam
Nie pytajcie mnie już nigdy
Odpowiedź brzmi NIE
Nie zadawajcie mi więcej pytań
O ścierwo którym jesteście
Tak mi dopomóż siło
Która się bierzesz ze słabości innych
Jesteś nieludzka
Żeby te wszystkie śmierci wrzucać wciąż do śmieci
I non stop do skutku
Ścierać po nich plamy

Danke,Dominika Dymińska

Jaki masz zamek?

7b41bf87edb57a2611f0abaec9232374
Chciałem zamknąć drzwi na klucz
ale nie mogłem go przekręcić w zamku
Starałem się obracać w tę i we w tę
ale ani drgnął
Wyjrzałem przez judasza
Zawsze byłem samotnikiem
Jednak nie miałem ochoty na to
by mi ktoś mi się wślizgnął do pokoju
i poderżnął gardło
Znieczulił chloroformem i zrobił ze mnie
chłopaka na godziny
Zmusił mnie do pracy w jakimś podziemnym
laboratorium producentów amfy
Nie miałem ochoty obudzić się bez nerek
wątroby serca gałek ocznych
Ktoś zapukał a serce rzuciło się w klatce piersiowej
Zerknąłem w wizjer – kierowca – Jutro rano o szóstej – powiedział
Mój … mój … mój klucz nie mogę zamknąć drzwi od środka – wyjąkałem
Zamek jest automatyczny
Nie musisz nic robić
Zamykasz drzwi i są zamknięte!

Ismet Prcić

Zamurowany

krzyzowka
Sprawiał  wrażenie, jakby
znajdujące się przed nim schody
go oszałamiały, jakby wznosiły się
niczym mur, który wytycza granicę między nim
a światem.
Stał z ramionami jak dwa rękawy
nasiąknięte wodą, i wydawało się
że znajduje się na końcu świata.
Że dodarł tam na własnych nogach
i że gdy już się tam znalazł, nie wiedział
co dalej robić.
Po prosu tam stał i tyle.

Bliskość,Marin Mălaicu-Hondrari

MM_XX_LL

piętra
Nienawiść niedołęgi do własnej słabości
To potęga!
Radość zespolenia z istotą wymyśloną przez siebie, z marzeniem.
Siedząca nad filiżanką cafe-creme i dwoma croissantami.
Przeglądająca „Le Matin”.
Zrywająca celofan z błękitnej paczki gauloise’ów.
Włócząca się po ulicach.
Zaglądająca do księgarń.
Dopisująca kilka zdań
do listu dziewczyny.
Wyrwana ze wszystkiego na ziemi.
Wolna !!!

Agitka,Anna Bojarska