gry

Sąsiad na papierze w kratkę

rozgrywka go
Poświęcam ten wpis wspaniałemu trójkowemu teatrowi LADACO,
który wręczył mi GRĘ W ŻYCIE, nie wiedząc nic o tym!

Prawie pięćdziesiąt lat temu John Conway na nieskończonej siatce kwadratów,
rozpoczął „Grę w Życie”. Toczy się ono według dwóch zasad:
Jeśli wypełniony kwadrat ma dwóch lub trzech sąsiadów /spośród ośmiu przyległych
kwadratów, w tym stykających się z nimi rogami/ pozostaje wypełniony /żywy/;w przeciwnym razie staje się pusty /umiera/.
Jeśli pusty kwadrat ma trzech sąsiadów, to /ożywa/.
Gra Conwaya naśladuje populacje. Prowadzi do powstania skomplikowanych wzorów.
Może stworzyć samoreplikujące się struktury, które zabijają własnych rodziców.
W dwuwymiarowej przestrzeni ten matematyczny projekt wykazuje fascynujące podobieństwa do prawdziwego życia. W zależności od układu, od jakiego się rozpoczyna, możliwe są zupełnie różne wyniki. To tak jak w waszym ulubionym barze, restauracji, wyszynku, city … Party, Parku, Browarze, gdzie pytają was o ilość trunków … A potem kije samo bije w nieskończonym Ułan Browar
Hit and Win!  Jednak najlepsze,co was może spotkać to plansza do GO
Aż nie mogę uwierzyć, że w kraju niemowlaków FuttBollu mamy mistrza Europy w Go!
Jeśli zmierzyć dokonania Janusza Kraszka, to football jest takim pokurczem, że
tylko olbrzymia przepompownia pieniędzy może wytłumaczyć zadziwienie!!!

Reklamy

Porzucone dzieci

basnie1
Nauczyłem się żyć kłamstwami i zdradzałem tych,
których kochałem. Dlatego chciałem się żenić z
piegowatą dziwką o piwnych oczach i włosach w kolorze miodu.
Bo ona mnie uczyła z całą swoją szczodrością i uporem
nieznanych mi mrocznych obliczy seksu i co jakiś czas wspominała,
że chce wykładać socjologię na uniwersytecie.
Dlatego decydowałem się na czytanie Spinozy w Jom Kippur.
Myślałem o zostaniu alfonsem, szukałem pracy copywritera.
Nienawidziłem kobiet dumnych z tego, że umieją piec i robią
faszerowane papryki. Były to oczywiście przejawy
mojej samotności, moje gry. Dziecko, które było we mnie,
owo dziecko przekonane, że zostało porzucone, miałem do tego prawo.
Wszak urodziłem się w klimacie, w którym nie jest łatwo
zakłócić czyjś spokój, ukazując mu lustro,
czy wezwać kogoś do myślenia z innej perspektywy.

Stambuł był baśnią,Mario Levi

Pominięcie

mediokracja
Nie wszystko wolno. Rozmaite dyskursy i skojarzenia
nie są równoważne, bo sojuszników i argumentów używa się
właśnie po to, żeby jedno skojarzenie było mocniejsze od innego.
Gdy istnieją tylko „gry językowe” i nic poza nimi,
znaczy tylko, że ktoś jest nieprzekonujący.
Słaby punkt wszelkich relatywistów polega
na tym, że pomijają wysiłek, który tworzy
nierówność i asymetrię.

Bruno Latour

Daj młodemu nóż

kreatywność
będzie zachwycony!!!
Wbijasz w piasek nóż – oczywiście harcerską finkę –
/Oryginalna finka – puukko to nóż myśliwych z Laponii.
Ma krótkie ostrze i rękojeść drewnianą lub z rogu./
z różnych pozycji. Zaczyna się od najłatwiejszej i
potem coraz trudniej. Wyróżniało się pozycje:
„rączka”, „widełki”, „łokieć”,”zegarek”, „bródka”,
„nos”, „czółko” i aż do podrapania.
Wystarczyło by z wybranej pozycji tak rzucić nożem,
aby wykonał w powietrzu obrót i wbił się w ziemię.
To była moja ulubiona gra w piaskownicy na Łazarzu.
Czekałem na kolegę i na finkę /bo nie każdy ją miał/.

Być i nic więcej

po nic
tylko ja jestem … dziś wieczorem,
tutaj na ziemi, i głos, bezgłośny,
bo do nikogo nie mówi…
patrz co się teraz dzieje, tam,
gdzie nikogo nie ma,
gdzie nic się nie dzieje…
wiem, tu nikogo nie ma, ale nie mówi się
takich rzeczy, więc nic nie mówię…
może gdzie indziej, rzecz jasna gdzie indziej…
ale jakie gdzie indziej być może wobec tej nieskończoności?

Teksty po nic,Samuel Beckett

Szepty i krzyki

biblioteka
Uświadomiłem sobie, że dość często książki mówią o książkach.
To tak, jakby mówiły same do siebie.
Biblioteka stała się dla mnie bardziej niepokojąca.
Jest to miejsce, przez stulecia prowadzonych rozmów,
nieuchwytnych dialogów, gdzie skupiają się siły,
którymi umysł rządzić nie potrafi.
To jest skarbnica tajemnic, które wyszły z wielu umysłów i
przetrwały swoich twórców lub głosicieli.

Wszechświat i sztuka,John D.Barrow

Niebieski wiatr

niebiescy Afryki
Nie maja paszportów, ani innych dowodów tożsamości.
Rozrzuceni na terytoriach siedmiu państw nie czują się
obywatelami żadnego z nich. Nie obchodzi ich, że kiedyś
europejscy kartografowie wojskowi podzielili Afrykę linijką.
Przemierzają pustynię wzdłuż i wszerz, gdzie chcą, jak chcą, kiedy chcą.
Nie boją się krainy piasku, kamieni i słońca.
Sąsiedzi nazwali ich „niebieskimi ludźmi”.

Dziesięć bram świata,Tadeusz Biedzki