Kair

Aszani ana

duma
Taksówkarz zażądał pięćdziesięciu funtów egipskich.
Zaproponowałem, że zapłacę trzydzieści.
Na stacji taksówkarz skłonił się przede mną,
nalegał, by zanieść moją torbę, torował drogę
przez tłum, znalazł właściwy peron, a nawet sektor,
gdzie miał się zatrzymać wagon sypialny.
Za dodatkowe przysługi dałem mu pięćdziesiąt funtów.
Taksówkarz wyjął portfel i wydał mi dwadzieścia.
Wtedy spróbowałem oddać mu resztę.
Taksówkarz dotknął dłonią serca, machnięciem pokazał,
że nie chce napiwku. On i ja chcieliśmy wyjść z twarzą
z całej sytuacji. Można rzec, że goniłem go, aby przyjął napiwek.
W końcu wypowiedziałem właściwą formułkę: aszani ana/dla mojego dobra/.
Taksówkarz wziął pieniądze, jakby były niczym.

Safari mrocznej gwiazdy,Paul Theroux

Reklamy