kalendarz

Dwanaście miesięcy

tabun
Martwi mnie pewność że tak będzie
Martwi mnie spędzanie czasu na sprzątaniu
Martwi mnie bogactwo przeszłości
Martwią mnie sposoby sprawdzone
Martwi mnie łatwość zmęczenia
Martwi mnie bliskość katastrofy
Martwi mnie oczywistość przegranej
Martwi mnie destrukcja swobody
Martwi mnie szkolne zabiedzenie
Martwią mnie wielkie odkrycia
Zamartwiam się dla kurażu
Zmartwiłem się tylko na rok

Reklamy

Przez szparę

agnieszka
Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
na grządce wytyczonej pod stokrotki.
Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic.
Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
tarło poglądów – w to im właśnie graj.
W dzień jasny albo pod osłoną nocy
łączą się w pary, trójkąty i koła.
Inne im w smak owoce
z zakazanego drzewa wiadomości
niż różowe pośladki z pism ilustrowanych,
cała ta prostoduszna w gruncie pornografia.
Książki, które ich bawią, nie mają obrazków.
Jedyna rozmaitość to specjalne zdania
paznokciem zakreślone albo kredką.
W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata.
Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami.
Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada.
Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi,
druga swobodnie kiwa się w powietrzu.
Czasem tylko ktoś wstanie, zbliży się do okna
i przez szparę w firankach podgląda ulicę.

Wisława Szymborska