Karaiby

Nie płać! Albo płać! Bóg zapłacz!

wiszenie1.jpg
Na Karaibach szaleje cyklon gigantycznych rozmiarów,
który zagraża egzystencji milionów ludzi,
próżno jednak szukać o nim jakiś informacji np. na takim Onecie.
No może jakieś zdawkowe, w każdym razie nie bardziej
wyakcentowane niż rzeczona już dupa Maryni.
I tu pojawia się kolejny problem:
jeżeli chcesz być człowieku zorientowany  to musisz za to zapłacić.
Nawet może i o nadchodzącej wojnie się nie dowiesz – jak nie zapłacisz.
Bo są rzecz jasna źródła informacji, powiedzmy – znów, się waham, pełnej, ale płatne.
Jak do wyboru jest info „cacy” i za free, to na cóż ci wydawać kasę na coś co Cię może wystraszyć albo zdołować?

Zadaj pytanie Igorowi Morskiemu

Reklamy

Banknot jednodniowy

Haiti
Uwielbiam Grand Hotel Oloffson w Port-au-Prince na Haiti.
Każdy by go uwielbiał. Przebywałem tam z żoną
w tak zwanej Chacie Jamesa Jonesa, którą zbudowano
jako salę operacyjną w czasach, gdy hotel był kwaterą
główną piechoty morskiej Stanów Zjednoczonych, które
okupowały Haiti w latach 1915-34, żeby
chronić amerykańskie interesy.
Dolar haitański wart jest tyle co amerykański,
a prawdziwe amerykańskie dolary są tutaj
w powszechnym obiegu. Na Haiti nie mają pomysłu
na wycofanie zużytych banknotów. Ludzie traktują więc
ze śmiertelną powagą banknot równie bezwartościowy co
bibułka do skręta, który na dodatek skurczył się
do wymiarów znaczka pocztowego. Tutaj to normalne.
Znalazłem taki banknot w moim portfelu i natychmiast
odesłałem właścicielom Oloffsona,
prosząc by wpuścili go w jego naturalne środowisko.
W Nowym Jorku z pewnością nie przeżyłby nawet dnia!

Rysio Snajper,Kurt Vonnegut