konwenanse

Ferajna muzealna

15boxy2
Pewien bezrobotny szewc wyciął z obrazu
„Kompania kapitana Fransa Banniga Cocqa”
prostokątny kawałek z prawego buta porucznika van Ruytenburcha./1915/
Z kolei pewien nauczyciel zaatakował dolną partię płótna
zębatym nożem do chleba, zabranym z restauracji, po zjedzeniu lunchu.
Dokonał dwunastu cieć cięć, na ciałach kapitana i porucznika.
Napastnik oświadczył świadkom ataku, że został wysłany przez Boga./1975/
Do dziś w małych kościółkach miasta przesądne kobiety szepcą,
że wandal był wcieleniem jednego z niezadowolonych zleceniodawców,
który zapłacił sto guldenów, aby zostać godnie upamiętniony,
a ujrzał siebie zredukowanego do roli detalu.
Osiemnastu złożyło zamówienie na portret grupowy w gatunku
najbardziej rozpowszechnionym w mieście, zgodnie z którym każda z postaci
była kreślona równie formalnie jak figura w kartach do gry,
twarz zaś każdego z pozujących była duża, jasno oświetlona
oraz łatwa do rozpoznania. To co otrzymali, było żenującym
teatralnością obrazem, na którym byli ubrani jak aktorzy i
uwijali się niczym pospolici robotnicy. Ich twarze były małe,
częściowo odwrócone, zasłonięte lub pogrążone w cieniu.
To dzieło pod niemal każdym względem, włączając w to również
koncepcję artysty, zrywało z tradycją!

Namaluj to,Joseph Heller

Reklamy

Tylko

Śląsk
Wysoko na niebie świecił księżyc w pełni.
Ponad płotem, daleko aż po hałdy, widać było miliony gwiazd.
Pomrukiwały wieże wyciągowe. Nikt nic nie mówił.
Słuchali szumu wież górniczych i gwiazd, bo gwiazdy też czasem słychać.
Klekotał odmykany kapsel.
Siedzieli zapatrzeni na hałdy.
I więcej nic, tylko znad Czarniawki dochodził rechot żab.
Wszystko było w idealnym porządku, co się rzadko zdarza na tym świecie.

Szczęśliwy kto poznał Hrdlaka,Janosch