literatura dziecięca

Poczucie fikcji

zakazane.jpg
– Czy pisarze posiedli dzisiaj większą wiedzę
dzięki lepszemu dostępowi do informacji?
Obecnie pisarz przybiera maskę dziecka.
Najlepszym przykładem jest Dorota Gellner.
Ona jest kompletnym dzieckiem w swoich wierszach.
– Rekordy popularności pobiła Pani „Nasza mama czarodziejska,
była w lekturze szkolnej. Dla dzieci dobrała ją szkoła.
Osobiście za najważniejsze uważam jednak wiersze: Ja, Czarna jama, Opowieść.
– Pani ojciec był pedagogiem, mama bibliotekarką…
– Miałam pięć, gdy z mamą rozdzieliła mnie wojna.
Ojciec miał duży wpływ, ale to babcia tłumaczyła mi, co to jest język ezopowy.
Uczyła mnie: Z cudzego woza z siadaj w środku morza!
– Jakie spotkanie z czytelnikami panią zaskoczyło?
– Czytelnicy z klas podstawowych zadają świetne pytania:
Ile może pani wyciągnąć za książkę? Nauczycielki protestują, ale ja to pytanie uwielbiam. Wymieniam ludzi współtworzących książkę:
pisarza, ilustratora, wydawcę, drukarza, producenta papieru.
I tłumaczę, że każdy musi mieć dochód ze swojej pracy!

Rozmowy o twórczej pasji,Klaudia Iwanicka

Gdzie? Kiedy indziej!

Ksawery2.jpg
Od lat uczę się od Toona Tellegena rozmowy z dziećmi i ze zwierzętami.
Udało mi się nawet zbudować spektakl o Nowej Zelandii w oparciu o jego książkę.
Mam na półkach prawdziwe perełki literatury holenderskiej.
Czasami mam wrażenie, że mogłyby mi zastąpić całą bibliotekę, zwłaszcza
w samotnej czytelni: na wyspie, na drzewie, na rzece, na górze… kiedy indziej

– Gdzie jest mój tata? – wołałem.
Szukałem go wszędzie.
– Co ja zrobię bez taty? – pomyślałem.
– Tato!
– Tutaj!
Nieoczekiwanie usłyszałem jego głos.
– Gdzie teraz jesteś? – zawołałem.
– Tutaj.
– Gdzie jest tutaj?
– Kiedy indziej.
Jak to możliwe?
Mój tato był kiedy indziej, gdzie nie było teraz.
– Czy tam jest ładnie? Co tam widać? – zapytałem tatę.
– Jest bardzo ładnie i widać morze i mewy.
Jego głos ledwie do mnie dochodził.
– Gdzie teraz jesteś?
– Gdzieś dużo indziej, bardzo dużo indziej…
– Czy ty przypadkiem nie odchodzisz? – zawołałem
Ale wtedy już go nie usłyszałem.

Tata,Toon Tellegen

Wolni Klucznicy

cyrkowna
Wychodziliśmy ze szkoły o wpół do dwunastej, wpół do pierwszej.
Większość z nas wracała do domu. Wracaliśmy powoli, gadając z kolegami i
odprowadzając się nawzajem po kilka razy. Byliśmy dziećmi „z kluczami na szyi”.
Mieliśmy absolutny zakaz otwierania komukolwiek – nawet listonoszowi.
Bardzo nam podobał się czechosłowacki film : NIKTO NE JE DOMA, którego bohater
samotnie spędzał w mieszkaniu całe godziny, a jak ktoś dzwonił do drzwi odpowiadał: Nikogo nie ma w domu!
Czekając na rodziców odrabialiśmy lekcje i czytaliśmy:
Niziurskiego, Szklarskiego, Nienackiego, Siesicką, Musierowicz, Centkiewiczów.
Po odrobieniu lekcji i zjedzeniu obiadu mogliśmy wyjść na podwórka.
CUDOWNE MAGICZNE MIEJSCE. Nie przechodząc żadnej jezdni,mogliśmy wędrować między podwórkami, nawet całkiem daleko. I tak było całymi godzinami!

Zielone pomarańcze czyli PRL dla dzieci,Aneta Górnicka-Boratyńska

Kiedy czuję się uczniem

rozklad-jazdy-2
Myślę o moich wrażeniach z odwiedzania
kameralnych szkół w Danii i Holandii.
Kiedy myślę o pomysłach na mądre odkrywanie
świata przypominam sobie prawie nauczone na pamięć
lektury alternatywnych edukacji.
Kiedy wracam do przestrzeni szkolnej widzę takie
zapuszczenie i taką niewydolność, że natychmiast muszę
grać albo wyprowadzić psa, albo czytać mądrych ludzi
bardzo odległych od dzisiaj!
Gdyby ktoś zapytał mnie o współczesną edukację to powiem tak:
chroń się, miej pasję, czytaj, miej przyjaciół,
ale nigdy nie pozwalaj na głupotę, niewiedzę i patrz
jak świat/kraj/dzielnica/szkoła/rodzina ciągle ciebie potrzebuje !!!

Przygotowanie do życia w Europie

możłiwość
Co byś zrobił, gdybyś obudził się
w nocy z jelenimi rogami na głowie?
Narobiłbyś krzyku na cały dom?
A może po cichu wróciłbyś do łóżka,
mocno wierząc, że to tylko sen?
A co, jeśli rankiem jelenie rogi wciąż będą na twojej głowie?
A może poprosisz tatę, żeby ci odpiłował te głupie rogi. Może on powie:
– Synku, to nie taka prosta sprawa z tym porożem. Myślę, ze niedługo samo odpadnie.
A może poradzi ci doktor? Ale przecież nie ma lekarstwa dla dzieci,
którym wyrosły na głowie rogi!
Wtedy może zaczniesz na różne sposoby wykorzystywać swoje rogi.
– Jako wieszak
– Jako ptasie lądowisko
– Albo do zabawy w rzutki
– Jako instrument muzyczny
– Na Boże Narodzenie mógłbyś zastapić choinkę!
– Chyba, że chcesz zarabiać jako sztukmistrz?
Przecież, wtedy możesz znaleźć kogoś, kto cię naprawdę zrozumie.
Ach, może mieć rogi na głowie to nic takiego?
No bo przecież w końcu każdy coś ma…

I co teraz,Guido van Genechten