loteria

Nie później

moze-juz
Opatrzność bogów pozwoliła mi uniknąć śmieszności.
Nie napisałam wiersza o rozpaczy piękna.
Stojąc na Golden Gate Bridge usiłowałam zapiąć płaszcz,
aby oczom odwrócić uwagę.
Uniknąwszy śmieszności, nie mogę oprzeć się milczeniu.
Na Twój pogrzeb przypadł mój kolejny lot.
Ty startowałeś z siebie. Ja z lotniska w Denver w Colorado.
Moi przyjaciele patrzyli do góry. Twoi patrzyli w dół.
Jesteśmy na północy. Autobus zbłądził.
Sorry, nic się nie stało tylko skończył się świat.
Stoimy nad p rz e p a ś c ią !

Ewa Lipska

Reklamy

Przeżyj to sam

zliczenia
Czy gdyby moja drukarka mogła
drukować pieniądze, miałoby to wpływ
na światową gospodarkę?
Na A4 zmieściłyby się cztery banknoty dolarowe
/Czy ktoś w Europie myśli o dolarach?/
W minutę wydrukujemy obustronnie wysokiej jakości
papierek, a po całym roku mamy 200 milionów dolarów!
Można się wzbogacić, ale w w gospodarce światowej to nic.
W obiegu jest niecałe osiem miliardów banknotów studolarowych.
/Dlaczego nie robi się placu zabaw z banknotów?/
Czas życia banknotu wynosi około trzech miesięcy,
co oznacza, że rocznie produkuje się ich około miliarda.
W takiej sytuacji nikt by nie zauważył dodatkowych dwóch
milionów banknotów rocznie.
/Loteria to zabawa dla nie umiejących liczyć/

A co gdyby,Randall Munroe

Przedstaw się

wizytówka1
Bilet wizytowy zwany wizytówką ma swoje
stare pochodzenie.

Powstał z potrzeby, a może i z próżności w
starożytnym Rzymie i Konstantynopolu.
Nazywał się z greckiego diptochos,
co znaczy podwójnie składany.
Składał się z dwóch tabliczek połączonych
dwoma zawiaskami z kości słoniowej.
Wyglądał jak książeczka o wymiarach 15 na 30 cm.
okładki zawierały wizreunek właściciela,
a wewnętrzna strona okładek pokryta była woskiem
i służyła do przekazywania wiadomości.
Bilet wizytowy upowszechnił się w okresie
Sejmu Czteroletniego w latach 1788-1792.
Tłumne zjazdy sejmowe miały potrzebę głosowania
kartami z nazwiskiem posła !

/”Skąd my to mamy”,Maria Ziółkowska/

A u nas bez bród w bród

A u nas bez bród w bród

Starik spełniał życzenie i wyrywał
sobie włosek z brody w literaturze.
Kiedy Europa obcinała wydatki socjalne,
rząd Rosji zapowiadał podniesienie emerytur
o połowę, a weteranom II wojny zwalnianym z armii
obiecywał mieszkania.
Premier jeździł po kraju i rozdawał miliardy,
osobiście uzdrawiając porażone chorobami
fabryki. Chociaż, jak twierdził Miedwiediew
tego, co Rosjanie mają nawet nie można
nazwać gospodarką.
Ale liczyć nie na siebie samego, tylko na
dobrego Starika to wielowiekowa tradycja.
Słowo „dacza” może być symbolem Rosji.
Pierwotnie nie oznaczało domu letniskowego
pod miastem, ale majątek ziemski, którego człowiek
nie kupił ani nie odziedziczył, lecz dostał, bo dał mu
szczodry władca.

Gogol w czasach Google’a, W.Radziwinowicz