loty kosmiczne

Nic groźnego

dłonie
Myślałem, że wszystko już wiem. Nie potrzebowałem żadnych rad.
Szybko zgodziłem się pomóc wdowie w rozsypaniu prochów jej małżonka
nad zatoką Bellingham.
Pilot sądził, że wiem co robię. Wdowa uważała, że wiem co robię.
Ja sam byłem pewien, że wiem co robię. Poleciałem więc w nowiutkiej sutannie.
Na wysokości pięciu tysięcy stóp, pilot otworzył drzwi,
a ja odemknąłem półlitrowe pudełko i wysypałem zawartość na zewnątrz.
Pęd powietrza wwiał prochy z powrotem przez otwarte drzwi.
Kokpit wypełnił się tym, co zostało po zmarłym.
Prochy pokryły wdowę, pilota i mnie.
To co pozostaje po kremacji, przypomina mąkę oczyszczoną przez ogień.
Dlatego nic nie grozi tym, którym dostanie się ona do ust i nosa.
Takiej sytuacji nie omawiano na zajęciach w seminarium.
WDOWA BYŁA BARDZO MIŁA:
– To pewnie będzie mi się wydawało śmieszne … kiedyś
Powiedziała i odjechała sama z prochami w torbie z odkurzacza.

Kilka uwag na temat życia po obu stronach lodówki,Robert Fulghum

Reklamy

Na niebie i ziemi

krater
Ocenia się, że wśród asteroid regularnie przecinających
orbitę Ziemi około 2 tysięcy ma na tyle duże rozmiary,
że mogą unicestwić naszą cywilizację.
W lipcu 1994 roku przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a
zaobserwowano zderzenie komety z Jowiszem.
Uderzenia fragmentów komety trwały tydzień.
Jeden z fragmentów uderzył z siłą kilkadziesiąt razy
większą niż łączna moc ziemskich arsenałów nuklearnych.
Ten fragment miał rozmiary niewielkiej góry, lecz ślady
po jego uderzeniu w Jowisza miały rozmiary Ziemi.
Mieszkańcy Manson w stanie Iowa od dawna
wiedzieli, że w ziemi pod ich miastem jest coś dziwnego.
W przeszłości w Manson bryła o średnicy półtorej mili
poruszająca się z prędkością dwustu razy większą
od prędkości dźwięku, przecięła atmosferę i uderzyła w Ziemię.
Powstał lej o głębokości 4 kilometrów i szerokości 30 kilometrów.
Wielki Kanion Kolorado wyglądałby przy nim jak karzełek.

Bill Bryson

Jak nadmuchany balon

schemat
Naukowcy odkryli nawyki instytucjonalne niemal
w każdej organizacji czy firmie, którą wzięli pod lupę.
Procedury firmowe są organizacyjnym analogiem nawyków.
Niektóre wydziały w NASA wdrażały procedury zachęcające do ryzyka.
Kiedy bezzałogowe rakiety eksplodowały, szefowie bili brawo,
by wszyscy wiedzieli, że im się nie udało, ale przynajmniej próbowały.
W końcu centrum kontroli lotów kosmicznych wypełniało się oklaskami
za każdym razem, kiedy coś drogiego wyleciało w powietrze.

Siła nawyku,Charles Duhigg