lustro

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Reklamy

Reflection

na brzegu.jpg
Człowiek – tylko kwintesencja marnego prochu.
Gdyby każdego traktować tak jak na to zasługuje,
któż by uniknął chłosty?
Świadomość czyni nas tchórzami.
Czymże jest człowiek, jeśli jego treścią i wartością jest
tylko sen i trawienie? Zwyczajnym bydlęciem.
Życie człowieka zmieści się w całości
między słowem raz a słowem dwa.
Wszystko bowiem, co przesadzone,
przeciwne jest intencjom teatru,
którego przeznaczeniem było i jest
służyć niejako za zwierciadło naturze …
a światu i duchowi wieku pokazywać
postać i piętno

William Szekspir/Dani Karavan

Gdziekolwiek

lozko
Wiele było łóżek, w których spędzałem noce.
Wszędzie tam, pod każdym obcy niebem, łóżko i książka
stanowiły dom, do którego mogłem co noc powracać.
Mojemu ciału, ukrytemu pod kołdrą, nic nie było potrzebne.
Życie toczyło się, ponieważ przewracałem kartki.
Gdy docierałem do ostatnich stron, wtulałem się w poduszkę,
mając poczucie, że naprawdę zatrzymałem czas.

Moja historia czytania, Alberto Manguel

Fetysz Dorsza

zapamietaj.png
Ryba jest cały czas symbolem.

Członkowie arystokracji dorszowej w siedemnastym wieku
zbiły majątek na łowieniu ryby.
Zaczęli czcić tę rybę, jako symbol bogactwa.
Dorsz pojawia się w herbie urzędowej pieczęci.
W roku 1776 roku na pieczęci Stanu New Hempshire,
tarcza jest trzymana przez dwóch Indian i dorsz nad ich głowami.
W latach 1776 do 1778 amerykańskie monety miały wizerunek dorsza.
W 1775 roku znaczek skarbowy dla Kolonii Massachusetts miał wizerunek dorsza.
Po amerykańskiej rewolucji rzeźbiony w drewnie dorsz został zawieszony w stanowym parlamencie. Podczas przenosin w 1985 roku został ceremonialnie
owinięty w amerykańską flagę, ułożony na marach i przeniesiony w asyście marszałka parlamentu.
Gdy procesja weszła do nowej siedziby,
członkowie izby wstali i powitali ją energicznymi oklaskami.

Ryba która zmieniła świat,Mark Kurlansky

W razie gości

lustro
Poszedłem ogolić się. W pewnym momencie
zauważyłem, że moje odbicie w lustrze
wygląda, jak w wesołym miasteczku w gabinecie
krzywych luster. Próbowałem trafić żyletką
w policzek, ale trafiałem w nos.
Pomyślałem, że może coś zjadłem i tracę wzrok.
Kiedy podsunąłem twarz do lustra,
dotknąłem go ręką, okazało się,
że to wypolerowana blacha.
Facet sprzątający powiedział, że to tani sposób
na gości, którzy bardzo często tłuką szklane lustra.

Podróże małe i duże,Mann&Materna

Przedstaw się

wizytówka1
Bilet wizytowy zwany wizytówką ma swoje
stare pochodzenie.

Powstał z potrzeby, a może i z próżności w
starożytnym Rzymie i Konstantynopolu.
Nazywał się z greckiego diptochos,
co znaczy podwójnie składany.
Składał się z dwóch tabliczek połączonych
dwoma zawiaskami z kości słoniowej.
Wyglądał jak książeczka o wymiarach 15 na 30 cm.
okładki zawierały wizreunek właściciela,
a wewnętrzna strona okładek pokryta była woskiem
i służyła do przekazywania wiadomości.
Bilet wizytowy upowszechnił się w okresie
Sejmu Czteroletniego w latach 1788-1792.
Tłumne zjazdy sejmowe miały potrzebę głosowania
kartami z nazwiskiem posła !

/”Skąd my to mamy”,Maria Ziółkowska/

Aresztowanie kamiennego Buddy

Zen
Kupiec niosący na plecach pięćdziesiąt rulonów bawełny
postanowił odpocząć od żaru dnia.
Zatrzymał się w miejscu, gdzie stał wielki kamienny Budda.
Po chwili zasnął, a kiedy się obudził, jego towaru nie było.
Natychmiast powiadomił o tym policję.
Sędzia rozpoczął dochodzenie.
– Ten kamienny Budda musi mieć skradzione dobra – stwierdził sędzia.
– Powinien troszczyć się o pomyślność ludzi, ale nie dopełnił swojego
świętego obowiązku. Aresztować go.
Policjanci aresztowali kamiennego Buddę i
zanieśli go do sądu.
Za statuą zebrał się hałaśliwy tłum,
zaciekawiony, jaki wyrok ogłosi sędzia.
Kiedy sędzia pojawił się na sali, upomniał nieokrzesaną publiczność.
– Jakie macie prawo, ludzie, stać przed sądem i śmiać oraz
żartować z toczącej się w nim rozprawy?
To obraza sądu, która podlega karze grzywny i pozbawienia wolności.
Ludzie zawstydzeni przepraszali.
– Powinienem nałożyć na was grzywnę – powiedział sędzia –
ale zwolnię was z tej kary, jeśli każdy z was w ciągu trzech dni
przyniesie jedną belę bawełny.
Ten, kto tego nie uczyni, zostanie aresztowany.
Jedna z przyniesionych rolek bawełny została szybko
rozpoznana przez kupca, jako jego własna,
więc złodzieja szybko wykryto.
Kupiec odzyskał towar, a pozostałą bawełnę zwrócono ludziom.

KOAN ZEN