mikrobiologia

Na poziomie

błonie
Dużo pieniędzy wydaje się na utrzymywanie
społeczeństwa w ignorancji i
Rytmiczną reprodukcję subtelnych manipulatorów
System jest nader łagodny zabija bezboleśnie
W pospolitych arteriach stoją banki jak
Banie kroplówek
Są dawki podtrzymujące
dyscyplinujące i
odurzające
Dożynki trwają cały rok
Akcentuje się nieustające festiwale
Zdrowia i Wydajności
Popiera się zamożnego osiłka
Jestem za całkowita niestabilnością Wartości
Rezygnacją ze wszystkich Celów
Nie chodzi o coś powszechnie ekstatycznego
Ale o coś na poziomie zwykłej towarzyskości

z Nouvelles…Andrzej Sosnowski

Tak daleko, tak blisko

punkty życia
Utrzymanie i karmienie prawie nic nie kosztuje.
Można je rozmnażać na pożywce z mleka.
Dorastają do fazy reprodukcyjnej już po dziesięciu dniach.
I mają tylko cztery chromosomy.
Dlatego badacze przez sześć lat naświetlali je
promieniami X, hodowali w ciemności, trzymali w
rozgrzanym piekarniku i w wirówce. I kiedy porzucili
nadzieję na wyhodowanie mutanta Drosophila melanogaster
pojawiła się muszka z białymi oczami zamiast czerwonych.
Chociaż wiemy, że ludzie mają mniej więcej tyle samo genów,
ile źdźbło trawy,a połowa reakcji chemicznych, które zachodzą
w bananie, to te same reakcje, które następują w człowieku.
Wystarczy w lesie zaczerpnąć garść ziemi by trzymać na dłoni
miliardy bakterii, milion drożdży, setki tysięcy pleśni i
tysiące pierwotniaków. Większość ich nie jest jeszcze znana nauce.

Krótka historia prawie wszystkiego,Bill Bryson

Bogactwo na szalce Petriego

bakterie
Z punktu widzenia bakterii osiągamy dorosłość
w wieku trzech lat. Do tego czasu bierzemy do buzi
po prostu wszystko jak leci. Część pozyskanych tymi
metodami bakterii dobrze się u nas czuje, a my
korzystamy z ich obecności. Gromadzimy coraz to nowe okazy,
aż dochodzimy do kilkuset gatunków mieszkańców jelita.
Gdy tylko ochronny pęcherz płodowy odrobinę się rozszczelni,
zaczyna się ożywiona kolonizacja. Zaczyna nas zasiedlać tak wiele żyjątek,
że w przeliczeniu na komórki stajemy się tylko w 10% człowiekiem,
pozostałe 90% to mikroorganizmy!

Zanim pierwszy raz spojrzymy w oczy własnej matce,
uważnie przyglądają się nam liczne stwory, które żyją w jej wnętrzu.
Część bakterii potrzebuje dwadzieścia minut, by założyć w nas rodzinę.
Gdy my zaledwie od dwóch godzin leżymy w objęciach rodziców,
nasza pierwsza bakteria jelitowa może pomachać swym praprapraprawnukom.
Dzieci wyjęte „elegancko po cesarsku” mają w pierwszych sekundach życia
kontakt ze skórą obcych ludzi. Nie otrzymują tradycyjnej wyprawki bakteryjnej matki.
Coś wezmą od kciuka położnej, coś od pana roznoszącego kwiaty, coś od psa dziadka.

Historia wewnętrzna,Gulia Enders