mit

Argentyńskie tango

kanciastosc
uwikłani w proces wzajemnego udziecinniania będący wielką,
sekretną rozkoszą ludzkości, jej najmilszą rozrywką tudzież
najstraszliwszym cierpieniem.
nie mają ideałów ani bogów, lecz tylko „niedojrzałe mity”,
dostosowane do poziomu rzeczywistości – mit chłopa, pensjonarki, ciotki.
nawzajem popychają się ku postawom, sytuacjom, uczuciom bądź
myślom obcym temu, co sami chcą, i dopiero później dostosowują się
psychicznie do tego, co zdarzyło się im uczynić, poszukując ex post
jakiegoś uzasadnienia i wyjaśnienia, zawsze pod groźbą absurdu i anarchii.
Podobni komuś, kto boi się własnej nagości, chwytają pierwszy lepszy ubiór
w swoim zasięgu, tworząc świat sklecony z niezdarności, niewystarczalności,
świat form ułomnych, nieudanych, zwichniętych.
… Najważniejsze dla nich to tańczyć.
… Nie ważne co tańczą.

Przedmowa Witolda Gombrowicza do argentyńskiego wydania Ferdydurke

Tropienie z szacunkiem

wypowiedzi.jpg
„Byli sobie…” tak zaczyna opowiadacz w Afryce,
ale pociągnie dalej dopiero wtedy, gdy usłyszy od zebranych:
„Jesteśmy z tobą!”.
Smakowity, chrupiący afrykański mit do samego końca
relacjonowany z powagą, jakby chodziło o czytane w telewizji wiadomości.
Tutaj wartość opowieści jest w opowiadaniu,
nie w informacji, którą opowieść niesie.
W Europie, zanim jeszcze ktoś otworzy usta, by mówić,
my już podrygujemy nerwowo w oczekiwaniu na coś, co nas rozbawi,
wzruszy, coś nam zrobi, bo to my jesteśmy centrum świata.
Afrykańska opowieść kończy się wielokropkiem.
To postępowanie za zwierzęciem krok w krok.
Gdy pozwoli się upolować – super,
nie pozwoli – trzeba odejść z szacunkiem.

Jak robić dobrze,Szymon Hołownia

Wyrastanie

wiosna1
Nie kocham tamtej
Nie kocham Ciebie
Bo kocham Ciebie tamtą.
Postarzała nam się, już ta nasza wiosna
Posiwiały trawy i pordzewiał bez
Już nam się wyszumiał zielony wodospad
w zielonej otchłani zniknął kwiatów deszcz.

Postarzała nam się już ta nasza wiosna
Świeczki kasztanowca jeszcze palą się
Już nie bosonoga i nie tak zazdrosna
Odchodzi wtulona w pożyczoną mgłę.
Nie wiem, nie rozumiem, ani nawet pragnę
Tęsknię, bo tak pięknie tęsknić aż po kres
Może dla tej jednej głupoty daremnej
Może tylko po to cała wiosna jest.
Postarzała nam się już ta nasza wiosna
Kwieciście stokrotna i stukrotny żal
Może ją i nawet nie wstyd jeszcze spotkać
Ale jakoś trudno ruszać z nią na bal.

Postarzała nam się już ta nasza wiosna
Świeczki dawnych rozstań, jeszcze płoną w nas
Tylko nocą ciemną, słychać czasu wiosła
Przynajmniej tak mówią, mówią – że to czas.

Nie wiem, nie rozumiem, ani nawet pragnę
Tęsknię, bo tak pięknie tęsknić aż po kres
Może dla tej jednej głupoty daremnej
Może tylko po to cała młodość jest.

Wesoła dumka o starości,Andrzej Poniedzielski

Zanim Grecja …zanim Biblia… zanim…

kain i abel1
Masilo poprosił brata, by towarzyszył mu w wędrówce.
Szli przez wiele dni, aż dotarli do rozwidlenia.
Drogę na wschód znaczyły ślady kopyt, na zachód powędrowały psy.
Dostrzegł to Masilo, nie dostrzegł Masiloyane.
Masilo rzekł:”Rozdzielmy się”- i ruszył na wschód.
Masiloyane napotkał psy i je obłaskawił.
W wiosce znalazł dwanaście garnków przewróconych dnem do góry.
W jedenastu z nich nie było nic. Pod dwunastym mieszkała stara kobieta,
która znała czary. „Teraz będziesz mnie nosił !”- zażądała.
Gdy Masiloyane wziął ją na plecy i poszedł, trzykrotnie prosił ją,
by pozwoliła mu odpocząć, trzykrotnie się nie zgodziła.
Wtedy Masiloyane odrąbał jej nogę i rzucił na pożarcie psom.
Z odrąbanej nogi wyrosła krowa o stu kolorach.
Masiloyane poszedł na spotkanie z bratem.
Masilo nie znalazł żadnej krowy ponieważ spał.
Masilo zabił Masiloyane, a trupa ukrył w jeziorze.
Masilo zaprowadził krowę do ojca.
Ojciec zapytał:”Gdzie jest twój brat?”
Masilo rzekł:”Czy jestem stróżem brata mego?”
Wówczas ptak przysiadł na krowim rogu i zawołał:
„Masilo zamordował brata dla tej pięknej krowy !”

Zapiski nosorożca,Orbitowski Łukasz