nieoczekiwane

Prośba

ruda.jpg

Oto i lato pora gwałtowna nastała / I młodość moja zgasła jak podmuch wiosenny
O słońce to już zbliża się Rozum płomienny / I czekam
Aż za urodą którą na koniec przybrała /Abym kochał ją miłą i szlachetną pójdę
Nadchodzi i z daleka / Przyciąga mnie jak siłą stali magnetycznej
Ma postać prześlicznej Rudej
Jej włosy ze złota tak jasno / Świecące się nigdy nie zgasną
Jak ognie pyszniące się będą / Śród róż herbacianych co więdną
Ale śmiejcie się śmiejcie się ze mnie / Ludzie zewsząd ludzie tutejsi / Bo tyle jest rzeczy których wam nie śmiem powiedzieć
Tyle jest rzeczy których nie dacie mi powiedzieć
Zlitujcie się nade mną

Guillaume Apollinaire

Reklamy

Pielgrzymi zwani … K.M.B.

autodestrukcja.jpg
Mówił z nich trzech najlepiej po grecku
Co u wykształconego mieszkańca Azji Mniejszej
nie było dziwne
Bardziej zdumiewało to że
Hindus i Afrykanin umieli się
wysłowić w tej mowie
Bo przecież dla żądnych były zapewne dostępne
wszystkie znaczące przekonania i sądy
Zanim jednak objaśniono i omówiono rzeczy
najbardziej godne poznania
Zbliżył się oberżysta z dwoma posługaczami
i przyniósł to na co się podróżni zgodzili:
przyprawione szałwią i tymiankiem
bazylią i liściem laurowym
goździkami i czosnkiem
młode jagnię
Upieczone na rożnie i otoczone
soczystą i chrupiącą brunatnością
Dodatkiem był biały chleb i miseczka fig
które lśniły rubinowo
gdy kroiło się je nożem

Było to w Askalonie „Pod wielorybem”,Rudolf Hagelstange

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Tam … gdzieś

Apollo (2).jpg
Burze pyłowe powstawały tu z niczego
Nasze psy nigdy nie miały dość wolności
Znosiły pustynne skarby
Nogę jelenia resztki zająca wybielałą czaszkę konia
Czy żuchwę kojota
Z piaszczystego płaskowyżu widać było nasz dom
Tuż za granicami miasteczka
U podnóża gór Cerbat
Gdy miałem dziewięć lat podważyłem kratkę odpływową
Ukazały mi się jedwabiste pajęczyny
Po każdej z nich maszerował pająk o czarnym odwłoku
Na którym lśniła czerwona klepsydra
Obok pająków dostrzegłem poruszające się kokony
Co oznaczało że w każdej chwili na świat mogły
Przyjść tysiące kolejnych czarnych wdów
Przerażony upuściłem kratkę

Jeszcze jeden oddech,Paul Kalanithi

Jak wykorzystać iskrzenie?

chipowa podłoga1
Celem kształcenia w Sparku jest
wszechstronny rozwój człowieka i przygotowanie go
do twórczego i samodzielnego życia we współczesnym,
stale rozwijającym się świecie.
Nasze podejście do edukacji obejmuje pięć obszarów,
które odgrywają kluczową rolę
w osiąganiu spełnionego,szczęśliwego życia:
WIEDZĘ
UMIEJĘTNOŚCI
PRZEKONANIA
CHARAKTER
ZDROWIE

Stukot igły

aborcja
Jemima wszywa co godzinę sto dwadzieścia
rękawów do T-shirtów, dwa rękawy na minutę,
dziewięćset sześćdziesiąt podczas dniówki.
W Dhace, stolicy Bangladeszu, na powierzchni
niewiele większej od Krakowa stłoczono niemal
jedną trzecią populacji Polski. ONZ szacuje, że
przy obecnym przyroście mieszkańców Dhaka może
być w 2040 roku najludniejszą metropolią świata
zamieszkiwaną przez 45 milionów ludzi.
Listę polskich marek made in Bangladesz można
skompletować w godzinę w jednym dużym centrum handlowym.
Do tej pory naiwnie podejrzewałem, że trzy czwarte zawartości
szafy pochodzi z chińskiego Shenzen, największej strefy wolnego handlu.
Ale myliłem się definitywnie. Jeśli ktoś w Polsce sprzedawał odzież,
mniejszą lub większą część produkcji lokował w Bangladeszu.

Życie na miarę,Marek Rabij