ocalenie

Acedia

naturalnie
W 1540 roku Hans Ladenspelder, ukończył miedzioryt –
jeden z siedmiu tworzących cykl „Siedmiu grzechów głównych”.
Miedzioryt nosi tytuł: Acedia.
Acedia znaczy dosłownie ZOBOJĘTNIENIE.
Gnuśność. Lenistwo umysłu. Duchowa i umysłowa apatia.
Ten stan kusił wielu mnichów, którzy oddawali się bezczynności
w czasie przeznaczonym na wytężony wysiłek duchowy.
Marcus Raichle, neurolog ustalił, że nasze umysły są ustawione tak,
by błądzić myślami ! Zawsze kiedy nasze myślenie jest zwolnione
z określonego, nakierowanego na cel działania,
mózg powraca do linii bazowej, DO SPOCZYNKU!

Myśl jak Sherlock Holmes,Maria Konnikowa

Spotkałem

mirrow2.jpg\
wspaniałych ludzi w Kassel!
Myśleliśmy nad projektem, który wiąże
Polaków, Francuzów, Rosjan i Niemców.
To nie było całkiem łatwe, a właściwie to było niemożliwe.
Myślenie razem, nie jest dobrym pomysłem…
Bo słysząc Brechta wiem, że
NIC NIE POBUDZA DO WIĘKSZEJ NIENAWIŚCI
NIŻ GŁĘBOKO TKWIĄCE NIEZADOWOLENIE
Z TEGO CO NIEZMIENNE!

 

Szprychy

pierwszy-rower
są poważną inwestycją, dla kogoś kto nie lubi
się tulić do nieznajomych i nie akceptuje spóźnień
chociaż łańcuch kojarzy się negatywnie to on mnie
pchał dalej niż pozwala większość
raczej nie akceptuję zachwytów drogowych
jednak poznańskie ścieżki rowerowe tego wymagają
nie istnieją dla mnie pory roku bez śladów dwókołowca
teraz i zawsze próbowałem być wolny
i od 25 lat śmieję się, gdy utykają, nie docierają i klną czterokołowcy
nie wyróżniam się chyba, chyba że chodzi o fluorescencję
dlatego idę na SKŁODOWSKĄ , bo poważam GRUSZKĘ
która czytała wolna jak ROWER nieistniejącego rycerza Calvino!!!

Stukot igły

aborcja
Jemima wszywa co godzinę sto dwadzieścia
rękawów do T-shirtów, dwa rękawy na minutę,
dziewięćset sześćdziesiąt podczas dniówki.
W Dhace, stolicy Bangladeszu, na powierzchni
niewiele większej od Krakowa stłoczono niemal
jedną trzecią populacji Polski. ONZ szacuje, że
przy obecnym przyroście mieszkańców Dhaka może
być w 2040 roku najludniejszą metropolią świata
zamieszkiwaną przez 45 milionów ludzi.
Listę polskich marek made in Bangladesz można
skompletować w godzinę w jednym dużym centrum handlowym.
Do tej pory naiwnie podejrzewałem, że trzy czwarte zawartości
szafy pochodzi z chińskiego Shenzen, największej strefy wolnego handlu.
Ale myliłem się definitywnie. Jeśli ktoś w Polsce sprzedawał odzież,
mniejszą lub większą część produkcji lokował w Bangladeszu.

Życie na miarę,Marek Rabij

Zejście z drzewa

wieczór
Leszek Kołakowski kilka lat przed śmiercią powiedział,
że przestał dawno temu czytać dwa rodzaje książek:
jeden rodzaj,który udowadnia istnienie Boga, i drugi,
który dowodzi Jego nieistnienia.
Jak wiadomo, na starość nawet diabeł
zaczyna uprawiać pewne praktyki religijne.
Mój stary stał się człowiekiem religijnym po doświadczeniu w Nigerii.
Raz do bungalowu włamali się napastnicy.
Zabili kolegę, stary był w kiblu.
Przez małe okno wyszedł i puścił się biegiem do buszu.
Tam wdrapał się na drzewo, przywiązał się paskiem i
spędził najważniejszą noc życia.
Zszedł z drzewa jako człowiek głęboko wierzący.

Zawsze nie ma nigdy,Jerzy Pilch

Tylko wtedy…

niszczyciele
Siedzi na łóżku kobiety,
którą zbił,
opatruje jej rany,
ostrożnie dotyka jej sińców.
Kałuża jej krwi czernieje.
Zdziwiony, odkrywa, że zaczyna ją cenić.
Boi się. Dlaczego przedtem nie widział,
czym ona jest jest?
Co będzie, jeżeli przestanie oddychać?
Ziemio, czy tylko wtedy ciebie kochamy,
kiedy myślimy, że twój koniec blisko?
I wierzymy w twoje życie tylko kiedy sądzimy, że umierasz?

Niszczyciele,Denise Levertov

Wspaniałomyślność

Filipiny_200_piso_2010_p209_F_big_back
Ja tarsjusz syn tarsjusza,
wnuk tarsjusza i prawnuk,
zwierzątko małe, złożone z dwóch źrenic
i tylko bardzo już koniecznej reszty;
cudownie ocalony od dalszej przeróbki,
bo przysmak ze mnie żaden,
na kołnierz są więksi,
gruczoły moje nie przynoszą szczęścia,
koncerty odbywają się bez moich jelit;
ja tarsjusz
siedzę żywy na palcu człowieka.
Dzień dobry, wielki panie,
co mi za to dasz,
że mi niczego nie musisz odbierać?
Swoją wspaniałomyślność czym mi
wynagrodzisz?
Jaką mi, bezcennemu, przyznasz cenę
za pozowanie do twoich uśmiechów?
Wielki pan dobry –
wielki pan łaskawy –
któż by mógł o tym świadczyć, gdyby brakło
zwierząt niewartych śmierci?
Wy sami może?
Ależ to, co już o sobie wiecie,
starczy na noc bezsenną, od gwiazdy do gwiazdy.
I tylko my nieliczne, z futer nie odarte,
nie zdjęte z kości, nie strącone z piór,
uszanowane w kolcach, łuskach, rogach, kłach,
i co tam które jeszcze ma
z pomysłowego białka,
jesteśmy – wielki panie – twoim snem,
co uniewinnia cię na krótką chwilę.
Ja tarsjusz, ojciec i dziadek tarsjusza,
zwierzątko małe, prawie że pół czegoś,
co jednak jest całością od innych nie gorszą;
tak lekki, że gałązki wznoszą się pode mną
i mogłyby mnie dawno w niebo wziąć,
gdybym nie musiał raz po raz
spadać kamieniem z serc
ach, roztkliwionych;
ja tarsjusz
wiem, jak bardzo trzeba być tarsjuszem.

Wisława Szymborska