ocalenie

Wspaniałomyślność

Filipiny_200_piso_2010_p209_F_big_back
Ja tarsjusz syn tarsjusza,
wnuk tarsjusza i prawnuk,
zwierzątko małe, złożone z dwóch źrenic
i tylko bardzo już koniecznej reszty;
cudownie ocalony od dalszej przeróbki,
bo przysmak ze mnie żaden,
na kołnierz są więksi,
gruczoły moje nie przynoszą szczęścia,
koncerty odbywają się bez moich jelit;
ja tarsjusz
siedzę żywy na palcu człowieka.
Dzień dobry, wielki panie,
co mi za to dasz,
że mi niczego nie musisz odbierać?
Swoją wspaniałomyślność czym mi
wynagrodzisz?
Jaką mi, bezcennemu, przyznasz cenę
za pozowanie do twoich uśmiechów?
Wielki pan dobry –
wielki pan łaskawy –
któż by mógł o tym świadczyć, gdyby brakło
zwierząt niewartych śmierci?
Wy sami może?
Ależ to, co już o sobie wiecie,
starczy na noc bezsenną, od gwiazdy do gwiazdy.
I tylko my nieliczne, z futer nie odarte,
nie zdjęte z kości, nie strącone z piór,
uszanowane w kolcach, łuskach, rogach, kłach,
i co tam które jeszcze ma
z pomysłowego białka,
jesteśmy – wielki panie – twoim snem,
co uniewinnia cię na krótką chwilę.
Ja tarsjusz, ojciec i dziadek tarsjusza,
zwierzątko małe, prawie że pół czegoś,
co jednak jest całością od innych nie gorszą;
tak lekki, że gałązki wznoszą się pode mną
i mogłyby mnie dawno w niebo wziąć,
gdybym nie musiał raz po raz
spadać kamieniem z serc
ach, roztkliwionych;
ja tarsjusz
wiem, jak bardzo trzeba być tarsjuszem.

Wisława Szymborska

Bez obawy

Bez obawy

Rzeczypospolita nie obawia się najazdu czambułów,
żołnierskie stanice puste i nieme, w środku zamiast rycerzy
ma ogród chmielny. Wysokie tyki sterczą i girlandy chmielu
z ciężkim owocem falują z wiatrem. Rzeczpospolita spokojna
i bezpieczna bo martwa, bo nie z tego świata. Tyle istnieje ile
ją odczuje dusza jakiegoś jej syna z powiewu wiatru lub
z opalonej twarzy wieśniaka lub dziecka i zatarga mu serce i
dreszczem miłości do niej się dopomni.

Jacek Malczewski

Chimeryczna pamięć

Chimeryczna pamięć

Ana Novac dzieciństwo spędziła na Węgrzech
pod dyktaturą faszystowską a młodość pod
dyktaturą komunistyczną. Między jednym i
drugim poznała Oświęcim. Każdego dnia
odrywała skrawki afisza „Arbeit macht frei”
i rozdzielała te kawałki papieru na dwoje,
notując wydarzenia oraz codzienne przeżycia.
Ryzykowała życiem, jednakże pół godziny
wolności wewnętrznej dodawało jej sił.
W późniejszym okresie odnalazła
siedemset skrawków z obozu.
Ze zdumieniem odkryła, że to, co
pozostawało w jej pamięci, nie miało
nic wspólnego z tym, co notowała dzień
po dniu. Czym było dla niej życie w
Oświęcimiu, zdała sobie sprawę dopiero
odczytując na nowo swój pamiętnik.
Nie oznacz to, że kłamała pisząc do tej
pory. Każde wspomnienie zapisane było
w jej mózgu na kształ płaskorzeźby na
glinianej płytce. Bo istotą chimery jest
to, że każdy element jest prawdziwy.

Anatomia uczuć, Borys Cyrulnik