oceany

Wodnistość

wodnistość
Woda jest wszędzie.
We wszystkich organizmach żywych.
Nie sposób bez niej istnieć.
Nie ma wody, nie ma życia.
Występuje pod wieloma postaciami –
cieczy, pary, lodu, śniegu, mgły, deszczu, gradu.
Bez względu na formę, pozostaje wodą.
Woda nie stanie się niczym innym tylko dlatego, że nada się jej inną nazwę.
Pije się ją z różnych naczyń –
filiżanek, szklanek, kubków, dłoni, czegokolwiek.
Naczynie nie zmienia wody.
Są tacy, którzy preferują, kiedy jest gorąca, i tacy, którzy lubia zimną.
Niektórzy pija ją z lodem, z bąbelkami, z alkoholem, kawą, czymkolwiek.
Bez względu na nazwę, naczynie czy dodatki woda pozostaje wodą.
Z wodą jest tak samo
jak z Bogiem.
Jesteśmy krótkimi falami
na powierzchni oceanu
a fale i woda są jednym.

Hydrolog z Indii

Reklamy

Przepływana świadomość

głębia.jpg
Prawie żaden z samotnych żeglarzy nie wraca
do tego samego zawodu czy tej samej pracy.
Długi rejs samotny staje się dla większości
zasadniczym zwrotem życiowym i to nie zawsze w
lepszym kierunku. Bernard Moitessier, płynący
na jachcie „Joshua” w samotnych regatach Golden Globe Race,
po minięciu przylądka Horn nie wykonał zwrotu na północ w stronę mety,
by wygrać regaty, tylko popłynął w drugie okrążenie, a gdy dopłynął
do Tahiti, osiadł tam na stałe z Tahitanką, pozostawiając w Paryżu żonę.

Uczucia oceaniczne,Krzysztof Baranowski

Ryby nie mają głosu?

rybołówstwo
Źródłem upadku rybołówstwa był jego sukces
U progu lat sześćdziesiątych czyszczenie oceanu
ze wszystkiego, co w nim żyło odbywało się tak:
Pływające fabryki eksploatowały dno i przeszukiwały
prądy morskie. Atlantyk zmienił się w kompleks ubojni,
pracujących dzień i noc, lód czy nie lód.
W 1968 roku ryby wybierano z morza tak szybko, że
gdyby je ułożyć jedna za drugą, trzy razy opasałyby ziemię.
Gdy powstał system, który rybakom, sprzedawcom ryb,
osobom zamrażającym ryby, produkującym konserwy, pakowaczom,
słowem każdemu, kto otarł się o ryby, zapewniał zasiłek wypłacany przez
czterdzieści dwa tygodnie, w każdym najmniejszym porcie powstała przetwórnia ryb.
Wszyscy chcieli mieć dziesięciotygodniowy rok pracy.
Sieć trzeszczała od nadmiaru pieniędzy i dorszy.
Państwo płaciło ludziom za coś, czego wcale nie chciało,
po to, by mogli nie pracować. Zanim skończyły się pieniądze,
skończyły się ryby i definitywnie wypłynęły z tego interesu !

Teatr ryb,John Gimlette