oczekiwanie

Przyzwyczajenie

cisza 20.jpg
Któż, gdybym krzyczał, usłyszałby mnie z anielskich
zastępów? i nawet gdyby chwycił mnie któryś
nagle za serce: i tak bym się zatracił przed jego
bytem silniejszym. Bo nie czym innym jest piękno,
jak przerażenia początkiem, który jeszcze znosimy,
i podziwiamy je tak, gdyż nami po cichu pogardza,
aby nas zniszczyć. Każdy anioł jest straszny.
Wstrzymuję się więc i tłumię wabiący zew
ciemnego szlochu. Ach, kogóż właściwie
jeszcze potrzebujemy? Aniołów nie, ludzi nie,
a zmyślne zwierzęta miarkują już dobrze,
że nie można za bardzo liczyć na nas w domu,
w tym uładzonym świecie. Zostaje nam może
jakieś drzewo na zboczu, byśmy na nie co dzień
patrzyli od nowa; zostaje wczorajsza ulica
i kapryśna wierność przywyczajeniu,
które nas polubiło, zostało, i nie odeszło.

Rainer Maria Rilke

Reklamy

Pielgrzymi zwani … K.M.B.

autodestrukcja.jpg
Mówił z nich trzech najlepiej po grecku
Co u wykształconego mieszkańca Azji Mniejszej
nie było dziwne
Bardziej zdumiewało to że
Hindus i Afrykanin umieli się
wysłowić w tej mowie
Bo przecież dla żądnych były zapewne dostępne
wszystkie znaczące przekonania i sądy
Zanim jednak objaśniono i omówiono rzeczy
najbardziej godne poznania
Zbliżył się oberżysta z dwoma posługaczami
i przyniósł to na co się podróżni zgodzili:
przyprawione szałwią i tymiankiem
bazylią i liściem laurowym
goździkami i czosnkiem
młode jagnię
Upieczone na rożnie i otoczone
soczystą i chrupiącą brunatnością
Dodatkiem był biały chleb i miseczka fig
które lśniły rubinowo
gdy kroiło się je nożem

Było to w Askalonie „Pod wielorybem”,Rudolf Hagelstange

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Coraz więcej!

raz do roku.jpg
jest książek których nie przeczytałam i
nigdy nie przeczytam
Zrobię coś innego odpowiem
wam na pytania które wam sama zadam
choć większość za was mam za ściery
którymi nie starłbym nawet podłogi
bo szmatka musi być czysta
tak się uczyłam w domu
Żeby mokrą szmatką ścierać mokrą plamę
Teraz odpowiem wam
Na pytania
Które wam sama zadam
Nie pytajcie mnie już nigdy
Odpowiedź brzmi NIE
Nie zadawajcie mi więcej pytań
O ścierwo którym jesteście
Tak mi dopomóż siło
Która się bierzesz ze słabości innych
Jesteś nieludzka
Żeby te wszystkie śmierci wrzucać wciąż do śmieci
I non stop do skutku
Ścierać po nich plamy

Danke,Dominika Dymińska

Spotkałem

mirrow2.jpg\
wspaniałych ludzi w Kassel!
Myśleliśmy nad projektem, który wiąże
Polaków, Francuzów, Rosjan i Niemców.
To nie było całkiem łatwe, a właściwie to było niemożliwe.
Myślenie razem, nie jest dobrym pomysłem…
Bo słysząc Brechta wiem, że
NIC NIE POBUDZA DO WIĘKSZEJ NIENAWIŚCI
NIŻ GŁĘBOKO TKWIĄCE NIEZADOWOLENIE
Z TEGO CO NIEZMIENNE!

 

Badanie słuchu

drogi kolejowe
Słuchaj uważnie …
usłyszysz dźwięk, który przybiera.
Potem znika, i znów ciemność.
Krótkie, kruche uderzenia
jak dzwon,
a potem znów ciężki dźwięk.
To nic groźnego,
to tylko pociągi towarowe.
Przejeżdżają i znikają,
nieoświetlone w ciemności,
w narastającym huku.
Ciemność im nie przeszkadza.
Czasem się spotykają.
Podmuch i huk.
Czekają na siebie na pustkowiu.
Cisza.
One są tu cały czas.
Nawet kiedy zaśniemy i
zapomnimy o nich.

Lars Gustafsson