ogrodnictwo

Robi się ciepło

bufallo.jpg
Poświęcam ten wpis całym pokoleniom rodzinnym, które przekopały tony ziemi

Czasem ogrodnik powstaje na zasadzie zarazy przyniesionej od sąsiadów
Widząc, że u sąsiada kwitnie smółka, powiada sobie:
– Do licha, a dlaczego nie mogłaby kwitnąć także u mnie?
Jeśli ktoś jest odporny na takie zarazki,
może pewnego dnia zdarzy się, iż własnoręcznie zasadzi jeden kwiatek
Przy tym na skutek jakiegoś zadrapania przenika mu do ciała
trochę ziemi powodując zapalenie!
Krótko mówiąc, staje się zapalonym ogrodnikiem.
Gdyby można było zawrzeć pakt z diabłem,
który by spełniał każde życzenie ogrodnika,
ogrodnik zaprzedałby mu swą duszę…
Diabeł strasznie drogo by za tę duszę zapłacił.
Są tacy zapaleńcy, którzy pragną mieć w swym ogródku wszystko!
Niech nikt nie sądzi, że uprawianie ogrodu stanowi bukoliczną czynność.
To namiętność nie do zaspokojenia!
Bo ogrodnik nie jest człowiekiem, który wącha róże,
wsłuchując się w ptaków śpiew, tylko człowiekiem ściganym obawą,
że ta gleba wymaga jeszcze trochę wapna!!!

Rok ogrodnika,Karel Capek

 

Reklamy

Nadadzą się

lekkość (2).jpg
Jak chciałbym być pochowany?
Ledwie udaje mi się zaplanować najbliższą godzinę,
więc planowanie na dziesiątki lat naprzód to chyba za wiele.
Czasami lepiej wiem, czego nie chcę, niż czego chcę.
Odrzucam formaldehyd, ponieważ jest trucizną-zabija.
Zatrułby mnie żywego, a więc zatrułby moje ciało po śmierci.
Gdyby nie było ludzi potrzebujących mego serca, możecie oddać je krukom,
które szczodrze mnie obdarowały.
Podobałoby mi się trochę piwa i bandżo, gitara, może dwie.
Życzyłbym może sobie pół butelki szkockiej odśpiewania The Maine Stein Song.
Wysłużone buty do biegania z czasów szkoły średniej,
zachowałem, bo zaniosły mnie dalej, niż mogłem marzyć.
Nadadzą się doskonale na ostatnią drogę, niechby w sosnowej skrzyni pod drzewo.

Wieczne życie,Bernd Heinrich

Stop brzoskwinio!

stopJeżeli staniesz na kuchennych schodach domu
zbudowanego na zboczu górskim
porośniętej chaszczami północnej Wirginii
i rzucisz przed siebie zgniłą brzoskwinię
wyrośnie z niej piękne drzewo.
Jeżeli maj nie zaskoczy mrozem
a wiewiórki nie pozrywają niedojrzałych owoców
zbierzesz więcej brzoskwiń niż ktokolwiek
jest w stanie zjeść lub zamrozić na zimę.
Bo zawsze ten region słynął z brzoskwiniowej brandy,
a bogaci z całego północnego wschodu zjeżdżali tłumnie
żeby się w nią zaopatrzyć.
Nawet najbardziej przedsiębiorczy farmerzy
zorientowali się że załadowywanie wozów dojrzałymi
brzoskwiniami przy zmieniających się cenach tego owocu
nie jest rozsądne.
Brandy jest łatwa w:
produkcji
transporcie
zajmuje mało miejsca
w zasadzie się nie psuje.
W towarzystwie odpowiednim sprawia
większą frajdę niż jedzenie brzoskwiń!

Radość picia,Barbara Holland

Konfitury

Konfitury

Zajadam się powidłami.
Bo siedziałem cierpliwie
oddzielając pestki i pilnowałem,
żeby się nie przypaliły, gdy w całym
domu szalały zapachy gotujących się
węgierek. I serce rośnie, gdy czytam,
że Strzelce są dumne, bo ich powidła
płynęły barkami Wisłą prosto do Gdańska.
Bo u nich panuje mikroklimat przyjazny dla
śliwek. Dawniej przy każdym domu była
suszarnia z ażurowym dachem i piecem
specjalnej konstrukcji – do smażenia powideł.
Łezka się kręci, gdy wiadomo, że kiedyś gotowe
powidła wkładano w gliniane garnki i zapiekano
w piecach chlebowych. Można je było przechowywać
nawet trzy lata.

Polityka- wydanie specjalne